A niech mnie! Jeden z moich ukochanych K2GC. No tego się nie spodziewałem.
Leipzig 19.06
Setlist
1. Border Reiver
2. What It is
3. Sailing to Philadelphia
4. Coyote
5. Prairie Wedding
6. Hill Farmer's Blues
7. Romeo & Juliet
8. Sultans of Swing
9. Done With Bonaparte
10. Marbletown
11. The Fish And The Bird
12. Speedway At Nazareth
13. Telegraph Road
Encores
14. Brothers in Arms
15. So Far Away
16. Piper to the End
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
W Berlinie byl Gasper z czteroosobowa ekipą. Miał opisać koncert. Byl zaskoczony niesamowitą publicznościa i atmosferą na koncercie. Gasper gdzie Twoja relacja???
21.06.2010, 09:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.06.2010, 10:56 przez mirek.)
Wczoraj przed koncertem miala miejsce dosc zabawna sytuacja, otoz udalem sie do lokalu wyborczego by spelnic swoj obywatelski obowiazek, ubrany w koszulke MK, jeden Pan z komisji, zapytal a Pan na Marka Knopflera glosuje, odpowiedzialem a jest taka mozliwosc rozbawilem tym urzednikow panstwowych, na karcie do glosowanie nie znalazlem niestety Marka wiec oddalem glos na JKM.
21.06.2010, 12:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.06.2010, 12:05 przez mirek.)
Koncert W Lanxess Arena rozpaczal sie kilka minut po 20. Arena wypelniona po brzegi zwlaszcza na dole i dwa rzedy trybun na gorze, mysle ze najwyzsza trybuna byla mniej zaludniona. Zreszta to jest bardzo wysoko moze 7, 8 pietro. Przed koncertem posililem sie 50 cm wurstem. Tak wzmocniony na ciele udalem sie do Areny.
Dostalo mi sie miejsce z boku sceny, widocznosc wiec ograniczona, jesli natomiast chodzi o akustyke bylo ok.
chlopcy rozpoczeli jak zawsze z wielka haryzma, widownia odpowiedziala brawami, bylo naprawde glosno, aplauz za apluzem, choc moim zdaniem bylo gorzej niz we Frankfurcie. Moze tez atmosfera przed scena jest inna niz na trybunach z boku. Ale bylo mimo wszystko zywiolowo. Swietnie zagrane Hill farmers..., Romeo...i niespodzianka Fish...z dudami, na poczatku bylam bardzo zaskoczony, co to Mark gra bo wstep troszke wydal mi sie enigmatyczny. Pozniej Marblotwn...bisy Brother, So far away ludzie stali z miejsc, i na koniec jeszcze jeden bis, wywolany kilkuminutowymi brawami Piper...
Koncert znowu perfekcyjny, swietny. Ponad dwie godziny minely mi bardzo szybko. jeszcez powrot do domu i bylem po polnocy u siebie.
Nastepny bardzo dobry koncert Marka, dwie godziny minely jak z bicza strzelil. Pojechalem z kolega troche wczesniej by upolowac autograf. Prawie sie to udalo, odnaezlismy brame ktora Mark wjezdza, i czekamy, 16.00 nic, 16.30 nic, 17.00 nikogo nie widac, ale jest ruch w okolicy, ulica dojazdowa zamknieta wiec pewnie zaraz beda jechac. Tak sie staje, ok 17, 30 widze trzy znajome mercedesy: jeden srebrny i dwa czarne, jada. Staje przy bramie, machamy z kolega, ochrona nas odsuwa od bramy , z mercedesow tylko pozdrowienia w nasza strone, Samochody znikaja za brama, krzycze Mark, ale muzycy nikna w drzwiach hali, do tego nie przyjemny niemiec z ochrony kaze nam sie wyniesc na ogrodzenie (Helmut cham). Widzac ze nie ma nadzieji na autografy udajemy sie do polskiej knajpy Gdanska(polecam) tam zamawiamy polskiego zywca, pierogi i czerwony barszcz, nie daleko nas siedzi dwoch niemcow, patrza na nas, najprawdopodobniej przykuwa ich uwage forumowa koszulka. Pytaja czy my na koncert, odpowiadamy ze tak, pytaja czy daleko ok 4 km ale jedziemy samochodem wiec mozemy ich zabrac, tak tez czynimy. Ok 19.30 jestesmy przed Arena, potok ludzi wlewa sie do hali (wysprzedane) Arena mniejsza niz w Köln czy Frankfurcie, ale bardzo mila, i jak sie pozniej okazuje z bardzo dobra akustyka (zreszta widac ze to miejsce, to przede wszystkim hala koncertowa). Zajmujemy miejsca na poziomie sceny, troszke z tylu ale akustycznie i wizualnie swietnie. I sie zaczyna , kolega ktory mowil mi przed koncertem ze zaraz zasnie, i byl troche sceptycznie nastwiony do koncertu, ozywia sie i widze jak odlatuje wraz z kazdym utworem, (moze za mocno go katowalem KNopflerem i mial odruch wiadomo jaki)koncert przecudny, Swietne Hill farmers..., bajeczne inaczej zagrane niz w Köln Marbletown, Ludzie PO Romeo, Sultans I Marbletown z miejsc do goryzwlaszcza po Marbletown, pozniej Get Lucky, znowu czad na Speedway, Telegraph. Owacje, sala na nogach, ja pod koniec Telegrpah przedzieram sie pod scene znowu 2 m od Marka, co za emocjekolega moj tez. Sluchmy brothers, So far...Muzycy opuszczaja scene ale ludzie nie daja za wygrana, brawa i Mark pojawia sie z bialym recznikiem by zagrac Pieper... znowu owacje, brawa ale muzycy sie nie pojawiaja. Moj kolega, kiedy wychodzimy z areny mowi, ze musi skopac mi d... e, pytam za co, Jak to za co? Ze nie zabrales mnie wczesniej na Knopflera, i dodaje to byl najlepszy koncert na ktorym bylismy ( U2 i Clapton niech sie chowa) i dodaje , widziales tych panow z obslugi w zoltych chelmach, tam jest miejsce Claptona, on moze tylko sie przysluchiwac a Knopflerowi tylko ciapy i futeral do gitary nosic. Przypomne ze ten kolega prawie mi usnal na koncercie Claptona w Düsseldorfie.
W drodze rozmawiamy, Marcin mowi wiesz troche przesadzasz z koncertami, ale po tym co dzisiaj widzaielm i slyszalem chyba zaczynam Cie rozumiec.
Od wczoraj Romeo&JUliet ma inny tekst Mark w czasie spiewu w miejsce orginalnych slow zaspiewal "on filmuje mnie", co wywolalo aplauz (ktos Marka rzeczywiscie filmowal Mark to zauwazyl wskazal palcem i zaspiewal bardzo zgrabnie.
Jak bede mial koncert z Oberhausen, bedzie mozna to wychwycic)
Wczorajszy koncert Marka nie zawiodl, znowu bajecznie, perfekcyjnie pod kazdym wzgledem. Miejsca mielismy bardzo dobre jesli chodzi o akustyke. Koncert bez niespodzianek, ze znanym zestawem utworow. Swietne zagrane STP, SOS I Marbeltown (znowu inaczej niz w Köln i Oberhausen) Wyraziste Speedway i piorunujacy koniec z Telegrpaph... przedarlem sie pod scene ok 25m nie wiem jak szybko jak Ben Jones SAP Arena wypelniona, bilety wysprzedane ale widzialem gdzie niegdzie wolne miejsce. Spotkalem kolege z niemiec , ktory obawial sie czy Arena sie zapelni, bo przeciez Niemcy graja z Ghana o "Be or not to be" w Afryce. Obawy byly prozne, bo mimo meczu Arena byla pelna. Na dzisiaj wystarczy, skonczylo sie moje tourne z Markiem po niemczech, teraz czekam na koncert we Wroclawiu i ciesze sie ze sie spotkamy. Kilka zdjec z wczoraj. Mark zmienia czesciej koszule w ciapki niz repertuar. Fotki z komorki.
Z tym pociągiem , zaraz przypomina sie jak Mark wspomina początek swojej kariery i przemieszczanie sie pociagiem na koncert w Niemczech (Hamburg czy Bremen) ze względu na cieżką zimę. Ciężarowki ze sprzętem i oni sami nie mogli tam dotrzeć. Wymyślono pociąg i koncert sie odbył.
Zawsze mówiłem ,że mozna liczyc na "PKP". Myśle , że jakby Mark przejechałby się naszymi wagonikami regionalnymi........itd.