21.06 Köln
W niedziele po obiedzie wyruszam do Kolonii, 125 km ode mnie na polnoc. Pada deszcz, paskudna pogoda, ale jade z nadzieja ze spotkam Marka.
Mam przeciez namiary na pociag ICE, ktorym prawdopodobnie Mark i druzyna beda podrozowac.
Caly czas obmyslam plan, gdzie go na paronie zaczpic.
Okolo 15 UHr jestem w Köln, zajezdzam od tylu Bahnhofu, zblizam sie do ronda i co widze...? Naprzeciwko...
Znajoma limuzyna i dwa czarne vwbusiki.Zjezdzam do parkingu i ide w strone Hauptbahnhof Köln.
Z daleka widze, ze mijane przeze mnie VW parkuja zaraz przy wejsciu na stacje kolejowa.
Rozpoznaje z daleka znajoma twarz, to poznany kierowca Phantoma, kierowca Marka.
Podchodze do niego witamy sie. Krotka rozmowa.
Zasiegam u niego rady, gdzie lepiej zlapac Marka na peronie czy moze tutaj przy samochodzie.
Lepiej tu na parkingu, radzi mi.
Adrenalinka wzrasta, wpatruje sie w wyjscie. Po kilkunastu minutach pojawia sie Jim, Ianto i Richard. Pozdrawiam ich, 20 metrow za nimi idzie reszta zalogi a wsrod zalogantow Mark.
Podchodze grzecznie w strone Marka, pozdrawiam. reakcja Marka:
jest zaskoczony i troche zmieszany, raczej sie tutaj nikogo nie spodziewal napewno mnie nie
.
Inni ida do samochodow, Mark stoi ze mna przeglada zdjecia, ktore mam do podpisania. Przyglada sie im uwaznie. Cos kreci nosem, cos mu sie nie podoba.
Mowie mu, ze sa to oficjalne. Kiwa glowa, ok i podpisuje tylko jedno.
Do zobaczenia pozniej - See you later, odchodze poddenerwowany, troche z pewnym kacem, bo widzialem Markowe zmieszanie i poddenerwowanie. Ale ok. Bylem grzeczny i nie nachalny.
Mialem robic zdjecia ale aparat odmawia posluszenstwa. Robie jedynie zdjecie, na ktorym Mark laduje walizke do samochodu.
Jestem troche wkurzony, ze ze zdjeciami nie wyszlo, ale to nic. wszystkiego nie mozna miec od razu.
Powinienem sie cieszyc, ze Mark sie zatrzymal i moglem z nim postac krotka chwile.
Wariatow przeciez nie brakuje i mogl od razu sie schowac do samochodu.
Jestm mu wdzieczny za te kilka chwil.
Myslalem zawsze ze Mark jest wyzszy ale okazuje sie ze nie
Napewno trudno by bylo go rozpoznac, czarna czapeczka na glowie, okulary ciemne i kurtka. Dla "nie fanow" nierozpoznawalny
dlatego pewnie pociag
Po tym spotkanie ide na sznycla, nawiedzam Kölner Dom.
Przeprawiam sie samochodem na drugi brzeg Renu i jestem przy Lanxes Arena, miejscu dzisiejszego koncertu. Mam trzeci rzad, jak sie okazuje na wprost Marka. Postanawiam dzisiaj pozostac na miejscu i radowac sie koncertem z tego miejsca. Nie bedzie zatem startu pod scene skoro pod nia prawie jestem
Set lista taka sama jak w Mannheim,
Gra Marka i zespolu przednia,
humory wysmienite, zarty Marka w strone Mike, chyba cos Mike wypil we Frankfurcie, bo wygladal nie wyraznie
Akustyka bardzo dobra,
Wychode po koncercie bardzo zadowolony.
Chcialbym jeszcze, nawet jutro w poniedzialek
ale trzeba czekac prawie dwa tygodnie.
Tak sie zastanawiam, narzekamy, ze Mark gra ciagle to samo, ze nie ma zmian w setliscie.
Prawda, ale po kazdym koncercie z taka sama setlista, wychodzilem zachwycony.
Nie tylko ja.
Znam juz niektorych koncertowiczow, ktorzy po raz ktorys widzieli Marka na tej trasie, i zawsze wychodzili z koncertu happy.
Kazdy koncert to oddziele przezycie dla mnie i zawsze inne, choc kawalki prawie te same.
Czekam na Bad Kissingen, koncert w plenerze stojacy, bo krzesel nie dowioza
Ps. Zdjecie z autografem Marka zdobytym przy Hauptbahnhof Köln.
W niedziele po obiedzie wyruszam do Kolonii, 125 km ode mnie na polnoc. Pada deszcz, paskudna pogoda, ale jade z nadzieja ze spotkam Marka.
Mam przeciez namiary na pociag ICE, ktorym prawdopodobnie Mark i druzyna beda podrozowac.
Caly czas obmyslam plan, gdzie go na paronie zaczpic.
Okolo 15 UHr jestem w Köln, zajezdzam od tylu Bahnhofu, zblizam sie do ronda i co widze...? Naprzeciwko...
Znajoma limuzyna i dwa czarne vwbusiki.Zjezdzam do parkingu i ide w strone Hauptbahnhof Köln.
Z daleka widze, ze mijane przeze mnie VW parkuja zaraz przy wejsciu na stacje kolejowa.
Rozpoznaje z daleka znajoma twarz, to poznany kierowca Phantoma, kierowca Marka.
Podchodze do niego witamy sie. Krotka rozmowa.
Zasiegam u niego rady, gdzie lepiej zlapac Marka na peronie czy moze tutaj przy samochodzie.
Lepiej tu na parkingu, radzi mi.
Adrenalinka wzrasta, wpatruje sie w wyjscie. Po kilkunastu minutach pojawia sie Jim, Ianto i Richard. Pozdrawiam ich, 20 metrow za nimi idzie reszta zalogi a wsrod zalogantow Mark.
Podchodze grzecznie w strone Marka, pozdrawiam. reakcja Marka:
jest zaskoczony i troche zmieszany, raczej sie tutaj nikogo nie spodziewal napewno mnie nie
.Inni ida do samochodow, Mark stoi ze mna przeglada zdjecia, ktore mam do podpisania. Przyglada sie im uwaznie. Cos kreci nosem, cos mu sie nie podoba.
Mowie mu, ze sa to oficjalne. Kiwa glowa, ok i podpisuje tylko jedno.
Do zobaczenia pozniej - See you later, odchodze poddenerwowany, troche z pewnym kacem, bo widzialem Markowe zmieszanie i poddenerwowanie. Ale ok. Bylem grzeczny i nie nachalny.
Mialem robic zdjecia ale aparat odmawia posluszenstwa. Robie jedynie zdjecie, na ktorym Mark laduje walizke do samochodu.
Jestem troche wkurzony, ze ze zdjeciami nie wyszlo, ale to nic. wszystkiego nie mozna miec od razu.
Powinienem sie cieszyc, ze Mark sie zatrzymal i moglem z nim postac krotka chwile.
Wariatow przeciez nie brakuje i mogl od razu sie schowac do samochodu.
Jestm mu wdzieczny za te kilka chwil.
Myslalem zawsze ze Mark jest wyzszy ale okazuje sie ze nie

Napewno trudno by bylo go rozpoznac, czarna czapeczka na glowie, okulary ciemne i kurtka. Dla "nie fanow" nierozpoznawalny
dlatego pewnie pociag
Po tym spotkanie ide na sznycla, nawiedzam Kölner Dom.
Przeprawiam sie samochodem na drugi brzeg Renu i jestem przy Lanxes Arena, miejscu dzisiejszego koncertu. Mam trzeci rzad, jak sie okazuje na wprost Marka. Postanawiam dzisiaj pozostac na miejscu i radowac sie koncertem z tego miejsca. Nie bedzie zatem startu pod scene skoro pod nia prawie jestem

Set lista taka sama jak w Mannheim,
Gra Marka i zespolu przednia,
humory wysmienite, zarty Marka w strone Mike, chyba cos Mike wypil we Frankfurcie, bo wygladal nie wyraznie

Akustyka bardzo dobra,
Wychode po koncercie bardzo zadowolony.
Chcialbym jeszcze, nawet jutro w poniedzialek
ale trzeba czekac prawie dwa tygodnie.Tak sie zastanawiam, narzekamy, ze Mark gra ciagle to samo, ze nie ma zmian w setliscie.
Prawda, ale po kazdym koncercie z taka sama setlista, wychodzilem zachwycony.
Nie tylko ja.
Znam juz niektorych koncertowiczow, ktorzy po raz ktorys widzieli Marka na tej trasie, i zawsze wychodzili z koncertu happy.
Kazdy koncert to oddziele przezycie dla mnie i zawsze inne, choc kawalki prawie te same.
Czekam na Bad Kissingen, koncert w plenerze stojacy, bo krzesel nie dowioza

Ps. Zdjecie z autografem Marka zdobytym przy Hauptbahnhof Köln.

