23.06.2015, 15:37
Mainz 19.06.
Mainz lezy nie daleko ode mnie, ok 60 km, rzut kamieniem.
Grzechem by bylo, gdybym na koncert Marka nie pojechal.
Nie grzesze, wyjezdzam na koncert lekko popoludniu, samochod zostawiam w wiesbaden a do Maiz Nord przybywam pociagiem.
Niebo zachmurzone, ale na razie nie pada.
Z pociagu widze Nordmole przy Renie a na nim scene.
Docieram na miejsce koncertu wszystko zagrodzone jak niemeickie prawo przywiduje.
Robie oglad okolicy, pytam ochroniarzy, ktoredy Pan Mark moze wjezdzac, nie sa w stu procentach pewni, jak zawsze, wskazuja na dwa miejsca, obsawiam jedno.
Po 20 minutach pojawiaja sie czarne VW ale tylko z kierowcami.
Z kierowca Phantoma wchodze w rozmowe.
Pytam sie czy on bedzie wiozl Marka , odpowiedz ze tak. Pytam czy nocuja w Mainz, nie przyjada pociagiem z Düsseldorfu ok 17:00.
Zaczyna padac deszcz coraz mocniej, limuzyna i transportery znikaja za zakretem. ja chowam sie pod parasolem by nie zmaknac, niestety nie udaje sie, zacina zimy i mocny deszcz.
Krotko przed 17 deszcz ustaje.
Zmieniam pozycje ide obstawic inny wjazd
jak sie okazuje slusznie.
Ok 17.15 pojawiaja sie VW, na przodu Markowy a potem dwa transportery.
Wyjmuje z kieszeni makera i dwie wkladki od Trackera.
Cierpliwie czekam, jestem sam, limuzyna powoli mnie mija, mysle pewnie pojada dalej a tu nagle stop. W gardle sucho.
Szybka z tylu na dol, w gardle sucho, wyksztuszam
Hi Mark.
Hi
Podaje Markowi wkladki, Mark najpierw pisze po swojej rece " O shit" cytuje MK, ale sie usmiecha, podpisuje.
Dziekuje Markowi, See you later Hi. W srodku obok Marka GUY.
Szybka do gory, odjechali
Ja stoje z autografami jak wryty.
Poniewaz zmoklem ide na stacje benzynowa by wypic caffe albo tee.
Wchodze na stacje a tam znajomy kierowca tankuje VW.
Podchodze i dziekuje mu za zatrzymanie sie.
Kierowca VW opowiada mi, ze kiedy jechali z Markiem, widzial mnie z daleka, specjalnie zwolnil przy mnie i uslyszal od Marka zatrzymaj sie
.
Wiec sie zatrzymal.
Dziekuje kierowcy jeszcze raz.
Wiem teraz ze Mark bedzie jechal pociagiem z Frankfurtu do Köln. To wystarczy
Po wypiciu gorcej kawy i herbaty ide na koncert.
Spotykam sie z moim przyjacielem odbieramy bilety i siadamy w pierwszym rzedzie.
przestalo padac ale jest zimno.
o 20.05 znane dzwieki i zaczelo sie
Band i Mark w wysmienitych nastrojach, bawia sie, ale jest im zimno.
Mark wychodzi na scene z kurtka.
Koncert bajka tylko krotki 14 utworow ale sie nie dziwie, zimno i wilgotno nie tylko nam, muzykom rowniez (patrz na zdjecia) Od Ianto dostaje paleczke
nie paleczka
Jestem pod wrazeniem, znowu niby to samo ale nie to samo
O 22.00 koniec i powrot do domu.
Mainz lezy nie daleko ode mnie, ok 60 km, rzut kamieniem.
Grzechem by bylo, gdybym na koncert Marka nie pojechal.
Nie grzesze, wyjezdzam na koncert lekko popoludniu, samochod zostawiam w wiesbaden a do Maiz Nord przybywam pociagiem.
Niebo zachmurzone, ale na razie nie pada.
Z pociagu widze Nordmole przy Renie a na nim scene.
Docieram na miejsce koncertu wszystko zagrodzone jak niemeickie prawo przywiduje.
Robie oglad okolicy, pytam ochroniarzy, ktoredy Pan Mark moze wjezdzac, nie sa w stu procentach pewni, jak zawsze, wskazuja na dwa miejsca, obsawiam jedno.
Po 20 minutach pojawiaja sie czarne VW ale tylko z kierowcami.
Z kierowca Phantoma wchodze w rozmowe.
Pytam sie czy on bedzie wiozl Marka , odpowiedz ze tak. Pytam czy nocuja w Mainz, nie przyjada pociagiem z Düsseldorfu ok 17:00.
Zaczyna padac deszcz coraz mocniej, limuzyna i transportery znikaja za zakretem. ja chowam sie pod parasolem by nie zmaknac, niestety nie udaje sie, zacina zimy i mocny deszcz.
Krotko przed 17 deszcz ustaje.
Zmieniam pozycje ide obstawic inny wjazd
jak sie okazuje slusznie.Ok 17.15 pojawiaja sie VW, na przodu Markowy a potem dwa transportery.
Wyjmuje z kieszeni makera i dwie wkladki od Trackera.
Cierpliwie czekam, jestem sam, limuzyna powoli mnie mija, mysle pewnie pojada dalej a tu nagle stop. W gardle sucho.
Szybka z tylu na dol, w gardle sucho, wyksztuszam
Hi Mark.
Hi
Podaje Markowi wkladki, Mark najpierw pisze po swojej rece " O shit" cytuje MK, ale sie usmiecha, podpisuje.
Dziekuje Markowi, See you later Hi. W srodku obok Marka GUY.
Szybka do gory, odjechali
Ja stoje z autografami jak wryty.
Poniewaz zmoklem ide na stacje benzynowa by wypic caffe albo tee.
Wchodze na stacje a tam znajomy kierowca tankuje VW.
Podchodze i dziekuje mu za zatrzymanie sie.
Kierowca VW opowiada mi, ze kiedy jechali z Markiem, widzial mnie z daleka, specjalnie zwolnil przy mnie i uslyszal od Marka zatrzymaj sie
.Wiec sie zatrzymal.
Dziekuje kierowcy jeszcze raz.
Wiem teraz ze Mark bedzie jechal pociagiem z Frankfurtu do Köln. To wystarczy

Po wypiciu gorcej kawy i herbaty ide na koncert.
Spotykam sie z moim przyjacielem odbieramy bilety i siadamy w pierwszym rzedzie.
przestalo padac ale jest zimno.
o 20.05 znane dzwieki i zaczelo sie
Band i Mark w wysmienitych nastrojach, bawia sie, ale jest im zimno.
Mark wychodzi na scene z kurtka.
Koncert bajka tylko krotki 14 utworow ale sie nie dziwie, zimno i wilgotno nie tylko nam, muzykom rowniez (patrz na zdjecia) Od Ianto dostaje paleczke
nie paleczka
Jestem pod wrazeniem, znowu niby to samo ale nie to samo

O 22.00 koniec i powrot do domu.

