18.06.2015, 14:19
CDN
Niby wszystko znam a jednak nie.
Na poczatku Broken Bones, mi sie podoba ale slychac , ze jeszcze techniczni nie opanowali Westfallenhalle
Cornet... zagrane z zebem,
Priveteering Mark zapewnia ze beda dlugo grali,
Piekne Father i bombowo wykonany HFB, jeden z najjasniejszych numerow tego wieczoru
Skydiver,
Romeo jak zawsze ujmujace
Sultans Mark probuje znowu swoich umiejetnosci na gitarze
Mighty man przeszywajca gitara Marka
Pocztowki...latynoamerykansko
Marbletown znowu zagrane inaczej, jazzowo, wiekszy udzial w tym utworze Ianto i Cox za coxil.
Speedway odlot.
Po speedwayu sprint pod scene, tak tak, nie po telegraph, nikt nas nie goni z Ordnungskraft,
Telegraph sluchany i widziany z bliska, cudownie (patrz fptki)
Koniec - owacje kilkuminutowe;
Mark wchodzi z gitara,
Brothers ile ten utwor ma emocji w sobie, to widac rowniez na twarzy Knopflera.
Czerwony fender i leci So far away ludzie spiewaja...
I na koniec biala gitarka - ujmujacy Piper.
Owacje na stojaco, chlopaki na scenie w wysmienitej formie, radosni i profesjonalni zarazem, skupieni i jakos nie
To chcialem napisac juz po pierwszym koncercie:
Bardzo duzo daje Ianto, jego uderzenia, technika, i sposob grania to "poezja stukana"
Jak rowniez jego sympatyczne zachowanie na scenie.
Po koncercie krotka wymiana z Tomkien i Patrycja na temat koncertu. Sa zadowoleni, Tomkowi zabraklo decybeli ale jutro uzupelni na ACDC
.
Sa zachwyceni gra Marka i brzmieniem gitar.
A nie mowilem. Tylko BB nie przekonal Tomka.
Rozstajemy sie.
Parkingi pustoszeja, ja czekam jeszcze by bylo luzniej.
Nagle widze zagubionego konesera Klausa, jest pod wrazeniem set listy i muzy Marka, pokazuje mi zdjecia. Wymieniamy sie adresami, by podzielic sie zdjeciami.
Przed 23 ruszam do domu w ciszy.
o 00.30 jestem pod domem.
Piekny dzien dal mi Bog.
Niby wszystko znam a jednak nie.
Na poczatku Broken Bones, mi sie podoba ale slychac , ze jeszcze techniczni nie opanowali Westfallenhalle
Cornet... zagrane z zebem,
Priveteering Mark zapewnia ze beda dlugo grali,
Piekne Father i bombowo wykonany HFB, jeden z najjasniejszych numerow tego wieczoru
Skydiver,
Romeo jak zawsze ujmujace
Sultans Mark probuje znowu swoich umiejetnosci na gitarze
Mighty man przeszywajca gitara Marka
Pocztowki...latynoamerykansko
Marbletown znowu zagrane inaczej, jazzowo, wiekszy udzial w tym utworze Ianto i Cox za coxil.
Speedway odlot.
Po speedwayu sprint pod scene, tak tak, nie po telegraph, nikt nas nie goni z Ordnungskraft,
Telegraph sluchany i widziany z bliska, cudownie (patrz fptki)
Koniec - owacje kilkuminutowe;
Mark wchodzi z gitara,
Brothers ile ten utwor ma emocji w sobie, to widac rowniez na twarzy Knopflera.
Czerwony fender i leci So far away ludzie spiewaja...
I na koniec biala gitarka - ujmujacy Piper.
Owacje na stojaco, chlopaki na scenie w wysmienitej formie, radosni i profesjonalni zarazem, skupieni i jakos nie

To chcialem napisac juz po pierwszym koncercie:
Bardzo duzo daje Ianto, jego uderzenia, technika, i sposob grania to "poezja stukana"

Jak rowniez jego sympatyczne zachowanie na scenie.
Po koncercie krotka wymiana z Tomkien i Patrycja na temat koncertu. Sa zadowoleni, Tomkowi zabraklo decybeli ale jutro uzupelni na ACDC
.Sa zachwyceni gra Marka i brzmieniem gitar.
A nie mowilem. Tylko BB nie przekonal Tomka.
Rozstajemy sie.
Parkingi pustoszeja, ja czekam jeszcze by bylo luzniej.
Nagle widze zagubionego konesera Klausa, jest pod wrazeniem set listy i muzy Marka, pokazuje mi zdjecia. Wymieniamy sie adresami, by podzielic sie zdjeciami.
Przed 23 ruszam do domu w ciszy.
o 00.30 jestem pod domem.
Piekny dzien dal mi Bog.

