18.06.2015, 09:44
Koncert w Dortmundzie mial byc moim pierwszym koncertem z Tracker Tour, jak sie okazalo byl trzecim.
Wczoraj popoludniu ustawilem navi na Westfallenhalle w Dortmundzie 168 km, w niemieckich warunkach niecale 2 godzinki autem. W Dortmundzie jestem o 15. Krotki rekonesans, obchodze Westhalle dookola, nie moge znalesc wjazdu dla muzykow, wszystko zabudowane, ogromny kompleks budynkow, obchodze drugi raz i odnajduje schowane za budynkami TiRy, ktore woza sprzed Marka. Nie opodal jest jakis Fest, mnostwo arabow sie kreci, pytaja gdzie na Ramadan, a skad ja mam wiedziec przeciez nie jestem obrzezany
.
Obstawiam jedne wjazd, za ok 20 minut dolacza do mnie Klaus, fan Markowej ale w ogole "markowej" muzyki, zbieracz plyt winylowych, mowil ze ma z 3 tysiace. tego nie moge potwierdzic, przy sobie mial jedynie trzy
Tracker, On evry street i Brothers.
Sprechamy sobie z niemcem, mija godzina i nic juz prawie 17. Przychodza fani-holendrzy w liczbie 4 osob, ale po 15 minutach znikaja, pewnie poszli na Ramadan
.
17.20 pojawiaja sie VW, na poczatku Phantom, pozniej dwa transportery, przejezdzaja za szlaban ale sie zatrzymuja. Podbiegamy do Marka, menadzer mowi tylko "ONLY ONE" jeden autograf, no i tylko ONLY ONE chociaz podalem tez Trackera.
Mark w VW w dobrym nastroju, inni muzycy transporterach tez, odmachneli nam
szlaban w dol, vw zniknely za winklem, a my z Klausem na niemiecki browar.
Przed 19 odbieram bilet w kasie, Klaus sie zgubil ... ale pozniej odnalazl ale o tym pozniej
teraz dzwonie do Tomka , bedzie z zona po 19.
Stoje i czekam a tu ktos podchodzi od tylu, czesc czesc Tomek, Patrycja Mirek.
Spotkanie fanow na niemieckiej ziemi.
Idziemy cos wypic, zwlaszcza ze przed koncertem zjadlem bulke z nadzieniem mexico, a zaczelo mnie palic tu i tam
Rozmawiamy z Tomkiem o muzyce,
to jest Tomka i zony pierwsze spotkanie z Markiem da vivo.
Zachwalam im koncert, ze bedzie lepiej niz na plytach,
zobaczym co powiedza pozniej...
Przed 20 rozstajemy sie, przed scena robie pare zdjec i siadam w swoim Stuhlu
O kocercie ...
CDN
Wczoraj popoludniu ustawilem navi na Westfallenhalle w Dortmundzie 168 km, w niemieckich warunkach niecale 2 godzinki autem. W Dortmundzie jestem o 15. Krotki rekonesans, obchodze Westhalle dookola, nie moge znalesc wjazdu dla muzykow, wszystko zabudowane, ogromny kompleks budynkow, obchodze drugi raz i odnajduje schowane za budynkami TiRy, ktore woza sprzed Marka. Nie opodal jest jakis Fest, mnostwo arabow sie kreci, pytaja gdzie na Ramadan, a skad ja mam wiedziec przeciez nie jestem obrzezany
.Obstawiam jedne wjazd, za ok 20 minut dolacza do mnie Klaus, fan Markowej ale w ogole "markowej" muzyki, zbieracz plyt winylowych, mowil ze ma z 3 tysiace. tego nie moge potwierdzic, przy sobie mial jedynie trzy
Tracker, On evry street i Brothers.Sprechamy sobie z niemcem, mija godzina i nic juz prawie 17. Przychodza fani-holendrzy w liczbie 4 osob, ale po 15 minutach znikaja, pewnie poszli na Ramadan
.17.20 pojawiaja sie VW, na poczatku Phantom, pozniej dwa transportery, przejezdzaja za szlaban ale sie zatrzymuja. Podbiegamy do Marka, menadzer mowi tylko "ONLY ONE" jeden autograf, no i tylko ONLY ONE chociaz podalem tez Trackera.
Mark w VW w dobrym nastroju, inni muzycy transporterach tez, odmachneli nam

szlaban w dol, vw zniknely za winklem, a my z Klausem na niemiecki browar.
Przed 19 odbieram bilet w kasie, Klaus sie zgubil ... ale pozniej odnalazl ale o tym pozniej
teraz dzwonie do Tomka , bedzie z zona po 19.
Stoje i czekam a tu ktos podchodzi od tylu, czesc czesc Tomek, Patrycja Mirek.
Spotkanie fanow na niemieckiej ziemi.
Idziemy cos wypic, zwlaszcza ze przed koncertem zjadlem bulke z nadzieniem mexico, a zaczelo mnie palic tu i tam

Rozmawiamy z Tomkiem o muzyce,
to jest Tomka i zony pierwsze spotkanie z Markiem da vivo.
Zachwalam im koncert, ze bedzie lepiej niz na plytach,
zobaczym co powiedza pozniej...
Przed 20 rozstajemy sie, przed scena robie pare zdjec i siadam w swoim Stuhlu
O kocercie ...
CDN

