28.05.2015, 13:01
Jeżozwierz napisał(a):Właśnie w muzyce nic nie jest czarno-białe. NIe ma albo, albo. The Breeze prawie w całości mi się podoba, ale tam kawałki mają po 3 minuty i może dlatego nie wydają się nudne. Z jazzem sprawa też nie jest prosta. Znam, rozumiem, ale wiele nagrań mi się nie podoba. Zwykle ten sam problem. Świetny feeling, harmonia, brzmienie, technika, dynamika....itp...ale słaba kompozycja. A to zawsze jest dla mnie najważniejsze.Zgadzam się z tym co piszesz.
Pamiętaj że The Breeze to tylko Tribute..
Prawdziwe granie JJCale jest nie do podrobienia.
Przytoczylem płytę Number 10 bo to jest niesamowicie wyjątkowa brzmieniowo płyta. Trudna w odbiorze dla niewtajemniczonych

