27.05.2015, 09:41
Jeżozwierz napisał(a):Możecie mi wierzyć, że nie da się przygotować dobrze 80 utworów na trasie. Większość artystów gra dokładnie ten sam set koncertowy każdego wieczoru. Jeśli Springsteen, tak ktoś pisał, ma gotowych ponad 200 kawałków to przypomina mi trochę (w tym zakresie) chałturę weselną. Byłem kiedyś na koncercie czołowego polskiego jazzmana i on chyba był przygotowany z całej swojej dyskografiiale niestety wyglądało to tak, że facet zapowiadał kawałek, po czym cała ekipa przez minutę szukała nut do niego i potem grała z nosami w kwitach, wyglądało to żenująco. Wielokrotnie grałem trasy koncertowe i robi się je dokładnie tak jak MK, czyli przygotowuje się niewiele więcej utworów niż wymaga to setlista koncertowa, a zmiany są kosmetyczne. Zapowiedzi kawałków są zwykle te same, a gdy udziela się wywiadów to prawie zawsze gada się o tym samym w taki sam sposób. Jest to wcześniej przemyślane i można powiedzieć, że w jakimś stopniu wyprodukowane i wystadaryzowane, ale nie zabija to przyjemności grania i spontanu na koncertach.
Proponuję wybrać się na koncert Springsteena i przekonać się czy odstawia chałturę weselną. Nie twierdzę, że tak uważasz, bo odniosłeś się tylko do liczby, ale czuję się niejako wywołany do tablicy.
Od ponad 40 lat to jeden z najlepszych muzyków koncertowych na świecie. Poza tym, ja nie napisałem, że ma przygotowanych 200 utworów do wykonania. On po prostu może to zrobić, jeśli ma taką ochotę. Miałem okazję być na 10 koncertach, usłyszeć w sumie 304 utwory, z czego 93 różne utwory, w tym 3 pełne albumy, i brzmiało to nie gorzej od popisów Knopflera. Słucham koncertów z lat '70 i '80 i dalej i w 99% przypadków nie ma mowy o żadnym szukaniu nut. Co najwyżej dostrojenie instrumentów, kilka akordów i jazda. To jest pełen profesjonalizm i albo Knopfler to potrafi, albo nie.
Inna sprawa, że może po prostu nie chcieć...
...now the sun's gone to hell...
...and the moon's riding high...
...and the moon's riding high...


ale niestety wyglądało to tak, że facet zapowiadał kawałek, po czym cała ekipa przez minutę szukała nut do niego i potem grała z nosami w kwitach, wyglądało to żenująco. Wielokrotnie grałem trasy koncertowe i robi się je dokładnie tak jak MK, czyli przygotowuje się niewiele więcej utworów niż wymaga to setlista koncertowa, a zmiany są kosmetyczne. Zapowiedzi kawałków są zwykle te same, a gdy udziela się wywiadów to prawie zawsze gada się o tym samym w taki sam sposób. Jest to wcześniej przemyślane i można powiedzieć, że w jakimś stopniu wyprodukowane i wystadaryzowane, ale nie zabija to przyjemności grania i spontanu na koncertach.