27.05.2015, 07:32
Możecie mi wierzyć, że nie da się przygotować dobrze 80 utworów na trasie. Większość artystów gra dokładnie ten sam set koncertowy każdego wieczoru. Jeśli Springsteen, tak ktoś pisał, ma gotowych ponad 200 kawałków to przypomina mi trochę (w tym zakresie) chałturę weselną. Byłem kiedyś na koncercie czołowego polskiego jazzmana i on chyba był przygotowany z całej swojej dyskografii
ale niestety wyglądało to tak, że facet zapowiadał kawałek, po czym cała ekipa przez minutę szukała nut do niego i potem grała z nosami w kwitach, wyglądało to żenująco. Wielokrotnie grałem trasy koncertowe i robi się je dokładnie tak jak MK, czyli przygotowuje się niewiele więcej utworów niż wymaga to setlista koncertowa, a zmiany są kosmetyczne. Zapowiedzi kawałków są zwykle te same, a gdy udziela się wywiadów to prawie zawsze gada się o tym samym w taki sam sposób. Jest to wcześniej przemyślane i można powiedzieć, że w jakimś stopniu wyprodukowane i wystadaryzowane, ale nie zabija to przyjemności grania i spontanu na koncertach.
ale niestety wyglądało to tak, że facet zapowiadał kawałek, po czym cała ekipa przez minutę szukała nut do niego i potem grała z nosami w kwitach, wyglądało to żenująco. Wielokrotnie grałem trasy koncertowe i robi się je dokładnie tak jak MK, czyli przygotowuje się niewiele więcej utworów niż wymaga to setlista koncertowa, a zmiany są kosmetyczne. Zapowiedzi kawałków są zwykle te same, a gdy udziela się wywiadów to prawie zawsze gada się o tym samym w taki sam sposób. Jest to wcześniej przemyślane i można powiedzieć, że w jakimś stopniu wyprodukowane i wystadaryzowane, ale nie zabija to przyjemności grania i spontanu na koncertach.

