25.05.2015, 21:12
Robson napisał(a):To jest kolejny dobry temat do dyskusjiAle mi zupełnie nie o to chodzi.![]()
Tak, gitara zawsze służyła mu jedynie do komponowania piosenek. Była przekaźnikiem jego opowieści. Na płytach solowych uwidoczniło się to bardziej. Dla mnie to wystarczy i moja fascynacja MK nie zmniejszyła się od czasów DS ani o jotę ale wciąż mam w pamięci słowa które na forum napisał kiedyś właśnie hillbilly że Mark Knopfler dał się poznać światu jako niezwykły gitarzysta a potem jakby tę gitarę trochę odstawił na drugi plan. Gra nad wyraz oszczędnie, minimalistycznie. Inny smak, inne podejście. Bardzo często czekamy na rozwinięcie solówki a tu np. nieoczekiwane zawieszenie dźwięku. Dobrym przykładem może być Back To Tupelo albo Redbud Tree ale przykładów można mnożyć. Na koncertach rozwija swój styl bardziej. Chociaż ostatnio jakby bardziej polubił technike slide i przez to nie wiem czy jest tak rozpoznawalny. Ale to zupełnie inny temat.
Kocham go za jego wysublimowaną muzykę i cudowne umiejętności ale chodzi mi o to że nie zaskakuje nowymi setami piosenek. Powinien zmienić diametralnie repertuar koncertowy i dać ludziom radość ze słuchania rzeczy, których nigdy nie grał na koncertach. To by było fenomenalne. A tu zawsze Going Home na koniec no kurde...

