10.06.2010, 22:27
W Antwerpii szybko się z tym oswoiłem, a przy wolniejszych kawałkach nawet fajniej to wychodzi, wygląda to nawet tak przyjaźnie nonszalacko, poza tym fotel jest obrotowy i Mark często to wykorzystuje odgrywając do kolegów. A i gitara zdaje się błyszczeć bardziej pod takim kątem. Dobrze że wszystko wróciło do normy i kończy PTTE, przypomniałem sobie też taką scenkę gry po toaście piwnym DannyCummings podszedł do publiki i wykonał coś w rodzaju samby z piwem, a zaraz potem Mark zaczął machać na niego żeby wracał bo muszą grać, zdecydowanie im się gdzieś spieszyło. Może gdyby Belgowie (przede wszystkim byli tam Flamandowie, a nie Walonowie) mieli większy temperament, byłoby jednak 100% utworów. No trudno.

