08.06.2010, 00:23
Jak ten czas leci, tydzien temu londyn , dzis Frankfurt,
caly czas mnie trzyma. Jade na koncert do Frankfurtu mam dwa bilety w 4 rzedzie (czytaj rowie) przed scena, lekko z boku od strony Guy Fletchera. Kolega , ktory mial ze mna jechac, nie moze, dzwonie do dziadka, ale on tez nie moze, dzwonie wiec do jednego niemca, tez fana Marka, uradowany nie waha sie i jedziemy razem do Frankfurtu. Caly czas jestem podekscytowany, pytam sie tez siebie jak bedzie, bo niemieckie koncerty nie zawsze mi sie podobaly. Ale jest nadzieja swietne miejsca, okazuje sie ze ladujemy pod glosnikami (patrz zdjecie), Festhalle potezna i piekna, plynie potok ludzi i hala sie napelnia sluchaczami...akustyka hmm pod kolumnami bedzie wymiatac
cdn.
caly czas mnie trzyma. Jade na koncert do Frankfurtu mam dwa bilety w 4 rzedzie (czytaj rowie) przed scena, lekko z boku od strony Guy Fletchera. Kolega , ktory mial ze mna jechac, nie moze, dzwonie do dziadka, ale on tez nie moze, dzwonie wiec do jednego niemca, tez fana Marka, uradowany nie waha sie i jedziemy razem do Frankfurtu. Caly czas jestem podekscytowany, pytam sie tez siebie jak bedzie, bo niemieckie koncerty nie zawsze mi sie podobaly. Ale jest nadzieja swietne miejsca, okazuje sie ze ladujemy pod glosnikami (patrz zdjecie), Festhalle potezna i piekna, plynie potok ludzi i hala sie napelnia sluchaczami...akustyka hmm pod kolumnami bedzie wymiatac
cdn.

