22.04.2010, 12:17
Akordeon - potocznie w środowisku muzycznym nazywany jest ZMARSZCZKĄ lub WSTYDEM.
Mam jednak, do tego instrumentu mały dystans, a to za sprawą byłego mojego sąsiada, który jak zdrowo popił chwytal się tego instrumentu, uszcześliwiając wszystkich okolicznych sąsiadów. Problem polegał na tym, iż przy graniu walił mocno nogą w podłogę chcąc pomóc sobie w utrzymaniu rytmu, jednocześnie przy tym, skutecznie zagłuszając sam akordeon. Miał też stały, niezawodny repertuar, "LA Paloma" i "Gęsi za wodą", słowem pieśni narodowe porównywalne do "Bogurodzicy"
Ach, to były czasy.
Mam jednak, do tego instrumentu mały dystans, a to za sprawą byłego mojego sąsiada, który jak zdrowo popił chwytal się tego instrumentu, uszcześliwiając wszystkich okolicznych sąsiadów. Problem polegał na tym, iż przy graniu walił mocno nogą w podłogę chcąc pomóc sobie w utrzymaniu rytmu, jednocześnie przy tym, skutecznie zagłuszając sam akordeon. Miał też stały, niezawodny repertuar, "LA Paloma" i "Gęsi za wodą", słowem pieśni narodowe porównywalne do "Bogurodzicy"
Ach, to były czasy.
We are the sultans of swing...

