16.04.2010, 16:33
Można by powiedzieć, że koncert Marka Knopflera bez "Going Home" to już nie to samo. Dla mnie wersja z "Piper..." i "Going..." byłaby strzałem w dychę, no ale pewnie MK uważa inaczej. Szkoda. "Going..." był swego rodzaju kropką nad "i", po nim było już wiadomo - więcej żadnych bisów nie będzie, to koniec koncertu. "Piper..." jest póki co tylko kolejną piosenką. Ładną (jak "So far away", "If This Is Goodbye", "In The Sky") ale bez tej magii...
„ten sławny koncert DS z Bazylei” … „zdarlem te tasme do czarno-bialosci....”

