(08.08.2019, 18:15)Dawid napisał(a):(08.08.2019, 12:08)maski napisał(a): A to już oficjalne nagrania ze sklepu Marka? Bo ja czekam na Gdańsk i nie mogę się doczekać na linka.
Kraków już jest, a na Gdańsk też czekam. Nadal widnieję wyłącznie opcja "preorder'.
6 Maj Bordeaux.
Ciag dalszy podrozy za Markiem.
W poniedzialek 6 maja raniutko ok 3 godziny udalem sie do Bazylei.
O godzinie 6 lot do Bordeux i po 7 jestem w krainie francuskiego wina.
Na lotnisku w Bordeux zauwazylem maly samolocik, zaparkowany troche na obrzezu.
Od razu przyszlo mi na mysl , ze pewnie tym samolotem poruszaja sie nasi muzycy. Z lotniska 30 minutowa podroz autobusem do hotelu.
Krotki odpoczynek i ruszam w miasto. Nawiedzam piekne koscioly Bordeux, katedre. Piekny gotyk ale koscioly strasznie zaniedbane. Niektore koscioly byly pozamykane z powodu atakow na kosciol ze strony muzulmanow.
w poludnie przechodze przez most na Garonne i udaje sie w strone Arkea Arena, gdzie Mark zagra koniec.
Autobusem kilka przystankow i jestem na miejscu. Robie rekonesans terenu. Gdzie wjazdy na hale. Sa dwa, nie jest zle. Obstawiam jeden wjazd.
Wracam do pobliskiej chinskiej restauracji, posilam sie i wracam pod Arkea Arena. Jest juz 15. Nie ma nikogo z fanow , kreci sie tylko ochrona, nie potrafie spytac ktoredy wjezdzaja artysci na hale. Obstawiam jeden wjazd i czekam cierpliwie, po 15 zaczynaja sie zbierac fani, na poczatku jeden francuz , ktory markowi chce dac wino slubne, pozniej przychodza inni. jest nas ok 10-12 osob. sa fani z gitarami.
ok 15.40 przyjezdzaja dwa vany z muzykami, kilka minut po nich czarna limuzyna.
Przejezdzajac obok nas , tylna szyba idzie w dol, pojawia sie reka Pana marka i palec wskazujacy do gory.
Co to znaczy, hmm bedzie podpisywal po jednej rzeczy czy co innego?
Wrota sie zamykaja.
Po kilku minutach slyszymy walenie w drzwi z drugiej strony i nie wierzymy oczom Mark we "wlasnej osobie" idzie do nas.
zaczyna sie witac z nami podpisuje gitary plyty, ja ustawiam sie na koncu, serce bije mi mocno, niemalo wyskoczy z piersi, boje sie za mark wroci, ale jest coraz blizej mnie.
Przychodzi do mnie, witam sie z nim, podaje wkladke do podpisania i pozdrawiam z Polski "Grettings from Poland" Mark , jak i menadzer patrza na mnie, " z Polski" sie dziwuja. Prosze Marka by podpisal mi koszulke, bez wachania podpisuje koszulke na mojej piersi, prosze Marka o selfie i tez nie ma problemu ustawia sie za mna i cykam kilka fotek. przyjscie Marka do nas trwalo pewnie kilka minut ale mialem wrazenie , ze byl to szybki sen.
Podziekowalismy Markowi a on zniknal za wrotami hali.
Przez jakis czas nie moglem dojsc do siebie, bie wierzylem w to co sie stalo, chcialem spotkac Marka i zamienic z nim kilka slow, zrobic zdjecie i to co wydawalo sie nie mozliwe stalo sie faktem.
Swoja radoscia podzielilem sie z niektorymi forumowiczami.
Wracajac spod Arkea Arena by cos zjesci i wypic, smialem sie sam do siebie.
W zasadzie nie musialem juz isc na koncert, bylem happy.
O 20 punktualnie zaczal sie koncert Pana Marka, akustyka hali swietna, muzycy w formie i ja w koszulce forumowej z autografem Marka na piersi. Tego dnia zabrzmialo pierwszy raz w czasie tej trasy "Brothers in arms"
Koncert poezja. Caly ten dzien sie pieknie ulozyl.
Jutro Tolouse ale trzeba dotrzec do hotelu oddalonego o 3 km.

