(23.07.2019, 17:57)mirekg napisał(a):(23.07.2019, 15:19)Robson napisał(a): Tak jest! Mirku daj znać. Nikt nie ma takiego porównania. A ja nieustannie się zastanawiam co wydarzy się teraz. Jaki będzie kolejny ruch MK...
Napewno cos napisze.
Potrzebuje troche czasuale obiecuje.
Hmm
Od czego tu rozpoczac. Od poczatku.
Na jesieni wraz z wiadomoscia, ze Mark wydaje nowa plyte, przyszla tez radosna wiesc o trasie koncertowej.
Od razu kiedy pojawily sie terminy w poszczegolnych krajach, zaczalem myslec jak zrobic by Marka jak najwiecej zobaczyc i posluchac.
Na ostatniej Tracker Tour udalo mi sie byc na 11 koncertach przy czym na jednym za darmo. Opisywalem co sie stalo.
Teraz chcialem pobic swoj rekord. Ale do tego trzeba bylo miec czas.
Poniewaz koncerty Markowe to dla mnie wypoczynek, dlatego potraktowalem te trase jako moj urlop
Na poczatku nabylem bilety przez oficjalna strone Marka tzn: Krakow i Gdansk, Milano a potem Werona i Zürich, St. Julien, Turyn,
przez niemieckie Ticketone Stuttgart, Köln, Leipzig, przez francuskie Bordeux, Tolouse i Strassburg.
Potem dokupilem Luxemburg a przez szwajcarskie Ticketcorner Kestenholz.
Na samym koncu po rozmowie z Waldkiem Jambore zrodzila sie mysl pojechania do Barcelony na koncert otwierajcy trase. Tak sie nazbieralo 16 koncertow.
Ale miec bilet to jedno a dotrzec na koncert do druga sprawa.
Po biletach zaczelo sie szukanie lotow do Barcelony, Bordeux i Toluzy.
Kilka tygodni przed rozpoczeciem Tour wszytko mialem pod kontrola.
Aby tylko Pan Bog pozwolil a ludzie nie przeszkodzili
Cdn.....
Barcelona 24-26 Kwietnia 2019
Nasza podroz z Waldkiem i Hania rozpoczela sie w Bazylei na lotnisku. przed poludniem 24 kwietnia ruszylismy Easyjetem w strone Barcelony.
Po niecalych dwoch godzinach lotu bylismy w Barcelonie.
To katalonskie miasto przywitalo nas sloncem ale i zimnym wiatrem.
Z lotniska dostalismy sie taxi do naszej bazy a z hoteliku metrem, po malym obadku pod kompleks olimpijski i hale Palau Jordi, gdzie Pan Mark mial rozpoczac Tour.
Chodzac kolo Palau Jordi, zauwazylismy Paula Crowforda. Nie robiac sobie jednak nadziei na spotkanie z Markiem przeciez graja dopiero 25, poszlismy dalej ogladac obiekt. Wracajac zauwazylismy nadjezdzajace mercedesy, spoznilismy sie 30 sekund by zlapac Marka.
Zrobilismy kilka fotek i ruszyslismy w miasto.
Nastepnego dnia po zwiedzeniu centrum, Sagra Famiglia i budowli Gaudiego rozstalismy sie.
Waldek z Hania poszli ogladac Barcelone, ja natomist udalem sie pod Palau jordi by polowac na Marka.
Czekajac na Marka poznalem kilku hiszpanow, ktorze mowili mi, ze wczesniej Mark chetniej dawal sie fotograwowac a nawet zapraszal na teren obiektu.
Ok godz. 17 nadjechaly mercedesy. Mercedes z Markiem na pokladzie zatrzymal sie za barierka, mark machnal nam tylko reka a ochroniaz zabral od nas rzeczy do podpisania. Po kilku chwilach mialem podpisane dwie wkladki down the road... podpisane (moja i Waldka).
Poszedlem cos zjesc w poblizu Palau Jordi.
Ok 18 uslyszalem, ze Mark i grupa robia sound check.
Ku mojejmu zdziwieniu ale i uciesze uslyszalem Once upon i Silvertown blues.
Zaraz podzielilem sie telefonicznie tym co slysze z Waldkiem, Robsonem i Macsa.
Co to bedzie za wieczor niespodzianek.
ok 19 dotarli do mnie Waldek i Hania, ustawilismy sie w kolejke by wejsc na hale.
Punkt 21 rozpoczal sie koncert.
Wha aye men z nowa piekna aranzacja
pozniej Nobody does poprzedzony wstepem powitalno-pozegnalnym Marka.
Pamietam, ze mialem mieszane uczucia, cieszylem sie koncertem a zarazem zasmucilem , ze moze to byc ostatni Tour
potem STP i bombowe Once upon...ludzie wprost oszaleli
RiJ dwa kawalki z nowej plyty, zwlaszcza pieknie zagrany Bacon roll z rozbudowana koncowka, Silvertown jaka niespodzianka i jak to brzmialo pierwszego dnia - cudowne, ludzie chyba byli nawet zdezorientowani co mark pogrywa.
Heart full... piekne z dudami.
przepiekny wstep do Your Latest trick
prezentacja zespolu, 10 wspanialych muzykow o ktorych kunszcie przekonamy sie pozniej
On every street
latynoskie pocztowki
Speedway wgniatajacy w podlaoge i telegraph road, jak zawsze cudowny.
Mocne intro do money for nothing, cos Markowi nie poszlo od razu dobrze ale ludzie oszaleli pozniej koncowe outro perkusyjne.
Mark i zaloga do hotelu a my rowniez metrem i taxi do naszego hoteliku, bo rano powrot easyjetem do szwajcarii.
Co za koncert, dluga set lista, niespodzanki.
Zawsze chcialem byc na rozpoczeciu trasy i sie udalo.
przepraszam za bledy i stylistyke ale to emocje, ktore mnie jeszcze trzymaja.
Dzieki Waldkowi i Hani bylem w Barcelonie. Muchas grazias amigos.


ale obiecuje.