18.12.2007, 21:22
Robson....
Naprawdę fajnie piszesz: z serca i z głowš.To tak ważne że uczyć się można od takich jak ty. I bardzo mšdrze piszesz o tym co nas tu łšczy - o MUZYCE.
I o tym że ona cię nastraja pozytywnie.
Ja mam to samo!
Więc bracie - posłuchaj tego co najbardziej lubisz, napisz nam o tym - gwarantuję: sš tu tacy tórzy to doceniš.
A zachwyt...no cóż. Nigdy za dużo! Ja - mam głębokie przekonanie że Mark jest geniuszem muzycznym. I - dam sobie rękę ucišć że tak jest! Albo skoczę do gardła przeciwnikowi....
Ad rem: najpoważniejszym problemem jest dotarcie do osoby p.Kaczkowskiego. - jest NAPRAWDĘ ZAJĘTĽ I WAŻNĽ OSOBĽ.
I nieco....autoprzewartociowanš?
Ale na pocztę elektronicznš - nie ma co liczyć. Na pewno nawet nie czyta. No - ruszcie wyobraniš: fizycznie się nie da!
Sš dwie metody: zostawić na portierni do radia po ubłaganiu ciecia
albo nadać przesyłę kurierskš "osobistš".
Ale i tak wydaje mi się że w tak ogromnym biznesie - nic nie dzieje się przypadkiem. Kwesti spotkania w Studio Trójki wydaje mi się leżeć poza naszym zasięgiem - chyba że w sferze modlitw....
Dlatego ja się cieszę że ZAISTNIELISMY (zwróccie uwagę jak kiedy Polskę omijali artyci: Praga, Budapeszt, Brno, Berlin - a u nas NIC...) w planach koncertowych.
Przyznam że MARZYŁEM kiedy o jednym: być na koncercie Dire Straits...
Było i minęło.
Mark - dał mi tę radoć bo Mark to DS!
I NAPRAWDĘ nie spodziewałem się (przyznam że byłem nieco rozczarowany skromnociš i...chędogociš koncertu!
że będę mógł tak szybko znów się tym cieszyć!
No - ja szykuję SPRZĘT i wietlna reklamy; TYM RAZEM BĘDZIE WIEDZIAŁ NA PEWNO że warto tu wrócić!
Ps. .... bo nie chciałbym by było ta jak np na koncercie Joe Cockera który zapiewał na koniec kawałek Creedence (jesu... on i Fogerty - TO BYŁBY DUET!!!
:" Long As I Can See The Light" i prócz mojej zapalniczki - na widowni nie było NIC...
Naprawdę fajnie piszesz: z serca i z głowš.To tak ważne że uczyć się można od takich jak ty. I bardzo mšdrze piszesz o tym co nas tu łšczy - o MUZYCE.
I o tym że ona cię nastraja pozytywnie.
Ja mam to samo!
Więc bracie - posłuchaj tego co najbardziej lubisz, napisz nam o tym - gwarantuję: sš tu tacy tórzy to doceniš.
A zachwyt...no cóż. Nigdy za dużo! Ja - mam głębokie przekonanie że Mark jest geniuszem muzycznym. I - dam sobie rękę ucišć że tak jest! Albo skoczę do gardła przeciwnikowi....
Ad rem: najpoważniejszym problemem jest dotarcie do osoby p.Kaczkowskiego. - jest NAPRAWDĘ ZAJĘTĽ I WAŻNĽ OSOBĽ.
I nieco....autoprzewartociowanš?
Ale na pocztę elektronicznš - nie ma co liczyć. Na pewno nawet nie czyta. No - ruszcie wyobraniš: fizycznie się nie da!
Sš dwie metody: zostawić na portierni do radia po ubłaganiu ciecia
albo nadać przesyłę kurierskš "osobistš".
Ale i tak wydaje mi się że w tak ogromnym biznesie - nic nie dzieje się przypadkiem. Kwesti spotkania w Studio Trójki wydaje mi się leżeć poza naszym zasięgiem - chyba że w sferze modlitw....
Dlatego ja się cieszę że ZAISTNIELISMY (zwróccie uwagę jak kiedy Polskę omijali artyci: Praga, Budapeszt, Brno, Berlin - a u nas NIC...) w planach koncertowych.
Przyznam że MARZYŁEM kiedy o jednym: być na koncercie Dire Straits...
Było i minęło.
Mark - dał mi tę radoć bo Mark to DS!
I NAPRAWDĘ nie spodziewałem się (przyznam że byłem nieco rozczarowany skromnociš i...chędogociš koncertu!
że będę mógł tak szybko znów się tym cieszyć!No - ja szykuję SPRZĘT i wietlna reklamy; TYM RAZEM BĘDZIE WIEDZIAŁ NA PEWNO że warto tu wrócić!
Ps. .... bo nie chciałbym by było ta jak np na koncercie Joe Cockera który zapiewał na koniec kawałek Creedence (jesu... on i Fogerty - TO BYŁBY DUET!!!
:" Long As I Can See The Light" i prócz mojej zapalniczki - na widowni nie było NIC...
Pracuję by żyć! - nie: "żyję by pracować"

