19.03.2006, 19:41
Polecam płytę pana który się nazywa John Wetton ("karmazynowy" piewak z lat 1972-74) i jego płytę "Battle Lines". Nie jest to nic odkrywczego ani tym bardziej wybitnego, ale posłuchac tego ciepłego głosu zawsze warto. Nie za szybko, nie za głono, za to melodyjnie.

