05.10.2005, 22:34
Dosłownie przed kilkoma minutami wyłšczyłem telewizor. Siadam do komputera i jestem nadal na tyle oszołomiony że nie potrafię się pozbierać. Chciałem wam przekazać kilka myli które lewitujš mi w bani ale nie jestem w stanie ubrać tego w słowa.
Może zacznę od poczštku. Skończyłem własnie oglšdać film "Blask" który wyemitował TVNSiedem. Jest to biograficzny film o pianicie Davidzie Helfgott'cie. W tym niemalże dwugodzinnym obrazie udało się chyba zawrzeć wszystko: pasję, wrażliwoć, zagubienie, dramat. Piorunujšca dawka emocji. wietna wzruszajšca opowieć o pasji, geniuszu i oddaniu które doprowadziły wrażliwego człowieka do obłędu. Bohater jednak ostatecznie podnosi się z popiołów ale elementy szaleństwa nadal w nim zostały. I ta obsesja na punkcie III Koncertu Fortepianowego Rachmaninowa... Szkoda że go nie mam. Na razie musi mi wystarczyć "Country Airs" Ricka Wakemana które włanie pusiciłem.
Może zacznę od poczštku. Skończyłem własnie oglšdać film "Blask" który wyemitował TVNSiedem. Jest to biograficzny film o pianicie Davidzie Helfgott'cie. W tym niemalże dwugodzinnym obrazie udało się chyba zawrzeć wszystko: pasję, wrażliwoć, zagubienie, dramat. Piorunujšca dawka emocji. wietna wzruszajšca opowieć o pasji, geniuszu i oddaniu które doprowadziły wrażliwego człowieka do obłędu. Bohater jednak ostatecznie podnosi się z popiołów ale elementy szaleństwa nadal w nim zostały. I ta obsesja na punkcie III Koncertu Fortepianowego Rachmaninowa... Szkoda że go nie mam. Na razie musi mi wystarczyć "Country Airs" Ricka Wakemana które włanie pusiciłem.

