24.09.2005, 17:35
Dla mnie soundtrackiem wszechczasów jest bezprzecznie "Fortepin" Michaela Nymana. Aż nie moge uwierzyć że na jednej płycie zawrzeć można tyle piękna. Wspaniałem fotepianowe pasaże zapadajšce głęboko nie tylko w pamięci ale przede wszystkim w duszy. Jest to wietny przykład cieżki dwiękowej które istnieje samodzielnie bez koniecznoci połšczenia z obrazem do którego została stworzona.
Co do Nymana to ciekawostka. Otóż wyobracie sobie że przyjechał on do Polski i dał koncert w ... Gdyni z okazji ostatniego PPFF! Tuż pod moim nosem! Ale jak to bywa z dobrymi koncertami w naszej nadwislańskiej rzeczywistoci promocja tego wydarzenia okazała się zerowa. Żeby było mieszniej na ten występ nie możnabyło się dostać gdyż lwiš częć miejsc w kociele (bo występ miał miejsce w kociele oo.Franciszkanów) zajęło buractwo z rzeczonego festiwalu (których podziózł zresztš secjalny autojar z Teatru Muzycznego), którzy pewnie tak się znali na muzyce Nymana jak ja na pilotowaniu Jumbo-Jeta :angry: Na szczęcie na koncert dostała się przypadkiem moja dziewczyna i zgarnęła autograf Mistrza na okładce "Fortepianu"! Mogę sobie tylko wyobrażać jak tam musiało być zwłaszcza gdy mi odpiwiedziała jak cudownie grał. Jakby na potwierdzenie tego że znalazła się tam przypadkowa publicznoć był fakt że w kolejce po autograf ustawiły się aż... 3 osoby. Szkoda że odmówiono wstępu ludziom którzy naprawdę chcieliby posłuchać Muzyki a zamiast nich znalazła się banda bezdusznych fajansiarzy...
Co do Nymana to ciekawostka. Otóż wyobracie sobie że przyjechał on do Polski i dał koncert w ... Gdyni z okazji ostatniego PPFF! Tuż pod moim nosem! Ale jak to bywa z dobrymi koncertami w naszej nadwislańskiej rzeczywistoci promocja tego wydarzenia okazała się zerowa. Żeby było mieszniej na ten występ nie możnabyło się dostać gdyż lwiš częć miejsc w kociele (bo występ miał miejsce w kociele oo.Franciszkanów) zajęło buractwo z rzeczonego festiwalu (których podziózł zresztš secjalny autojar z Teatru Muzycznego), którzy pewnie tak się znali na muzyce Nymana jak ja na pilotowaniu Jumbo-Jeta :angry: Na szczęcie na koncert dostała się przypadkiem moja dziewczyna i zgarnęła autograf Mistrza na okładce "Fortepianu"! Mogę sobie tylko wyobrażać jak tam musiało być zwłaszcza gdy mi odpiwiedziała jak cudownie grał. Jakby na potwierdzenie tego że znalazła się tam przypadkowa publicznoć był fakt że w kolejce po autograf ustawiły się aż... 3 osoby. Szkoda że odmówiono wstępu ludziom którzy naprawdę chcieliby posłuchać Muzyki a zamiast nich znalazła się banda bezdusznych fajansiarzy...

