23.07.2011, 21:11
Mój szef/kolega z pracy ma totalnego fioła na punkcie kolarstwa-ogląda wszystkie Toury w tym ten najważniejszy. Ja też lubię kolarstwo-jeszcze z czasów Wyścigu Pokoju z połowy lat osiemdziesiątych. Tegorocznego TdF nie śledziłem (górskie etapy są po prostu magiczne+komentarz naszych mistrzów z Eurosportu), bo od 7 lipca do 21 byłem za granicą, ale wczoraj oglądałem końcówkę etapu. Nie sądziłem, że dzisiaj Evans odrobi stratę do Schlecków, a jednak... Niemniej jednak dzisiejsze kolarstwo to trochę dziwactwo-moim zdaniem powinni zakazać słuchawek w uszach zawodników-a tak wszystko sterowane jest z wozu dyrektora każdej grup.
Pamiętam, jak dobrych kilka lat oglądałem etap TDF, gdzie ścigali się ze sobą Armstrong i Ulrich, wjeżdżają (zdaje się na Mount Ventuin), Armstrong spojrzał raz i drugi na Ulricha i po prostu mu odjechał-to było coś niesamowitego
Pamiętam, jak dobrych kilka lat oglądałem etap TDF, gdzie ścigali się ze sobą Armstrong i Ulrich, wjeżdżają (zdaje się na Mount Ventuin), Armstrong spojrzał raz i drugi na Ulricha i po prostu mu odjechał-to było coś niesamowitego
A long time ago came a man on a track...

