10.04.2010, 19:54
Bart napisał(a):Straszna tragedia, której można było uniknąć. Białorusini ostrzegali o trudnych warunkach, samolot podchodził do lądowania cztery (!!!) razy, w końcu zahaczył o drzewo we mgle. A wszak już po drugiej próbie lądowania powinni lecieć na inne lotnisko i dojechać do Smoleńska szosą... Zastanawiam się, czy Lech Kaczyński nie padł ofiarą własnej brawury. Wszak pamiętamy, jak obszedł się z pilotami, którzy wbrew jego żądaniom wylądowali w Erewaniu, a nie w Tbilisi, gdzie były złe warunki pogodowe
Prawdę mówiąc żaden z polityków, którzy zginęli, nie był mi bliski, a niektórych darzyłem szczerą niechęcią. Jestem zszokowany, zadumany, ale nie umiem wykrzesać z siebie autentycznego żalu - przynajmniej nie większego niż ten, który czuję gdy ginie jakikolwiek człowiek. Wolałbym jednak, by ci ludzie piastowali swe stanowiska jeszcze przez wiele kadencji i nawet narobili mi osobistych szkód, niż odeszli w ten sposób.
Ponadto już jestem zażenowany i stan ten utrzyma się przez najbliższe dni, bowiem Internet dostał pierdolca... Wczoraj wszyscy się śmiali z "kaczora", a teraz nagle wszyscy płaczą? Litości... A z drugiej strony zaraz zaczną się żarty w stylu "nie płakałem po Kaczyńskim", "rest in PiS", czy kopii zapasowej prezydenta. Aż chciałoby się z wyprzedzeniem powiedzieć: ciszej nad tą trumną...
Skłamałem powyżej: była jednak na pokładzie osoba, której szczerze żałuję i do której czułem sympatię - Maria Kaczyńska.
Nie chciałem nic pisać na ten temat i w zasadzie wszystko, co mógłbym napisać, zawarłeś w swojej wypowiedzi, Bart. Niemalże identyczne odczucia mam w związku z tą tragedią, więc nie będę powtarzał - rzeczywiście trafnie ująłeś te najważniejsze rzeczy i w bardzo bliski i podobny mi sposób myślenia.
Dodam tylko, że idiotyzmem było, aby cała Generalicja, Prezydent i pierwsza ława rządu leciała jednym samolotem... Przecież to kpina.
...now the sun's gone to hell...
...and the moon's riding high...
...and the moon's riding high...


