02.11.2007, 16:54
Może teraz ja dodam kilka słów jako osoba niejako "z zewnštrz"....
Po pierwsze: jestem członkiem Waszego forum od około roku i w przecišgu tego okresu jako nie zauważyłem spadku aktywnoci forum . Co więcej muszę obiektywnie stwierdzić, iż aktywnoć knopflerowskiego forum w porównaniu do yesowego (które ze smutkiem stwierdzam, że wymarło) to jak porównywanie radioaktywnoci uranu do radioaktywnoci kuchennego opiekacza. Co więcej czuję się u Was całkiem dobrze i w zeszłym roku w Sopocie miałem okazję wielu z Was poznać (co zaowocowało ożywionš dyskusjš, zwłaszcza w temacie "Waters - Gilmour") i tamtem dzień strasznie miło wspominam.
Po drugie: stwierdzić należy, iż forumowš społecznociš jestemy my wszyscy, aczkolwiek samo forum tworzš piszšcy. Z tego co widzę to forum odwiedza sporo osób, ale niewielu z nich pisze, a więcej czyta (zresztš jaki czas temu dyskutowalimy o tym z PabloSanem). Taka jest prawda. Mogę to stwierdzić po samym sobie: odwiedzam forum niemal codziennie, a piszę natomiast wówczas gdy uznam, że mam co wartociowego do powiedzenia.
Po trzecie: (pisałem o tym już kiedy) fenomenem jest dla mnie w Waszym forum to, że dyskusje nie ograniczajš się jedynie to tematów MK-owych. Wielu z Was (Nas) piszę także o swoich prywatnych sprawach niekoniecznie zwišzanych nawet z muzykš. Sš to często otwarte, szczere wycišgnięte z zakamarków duszy przemylenia (mylę, że tutaj przoduje Ania_M piszšc o swojej chorobie. Aniu, wspieramy Cię !
. A fakt, że nnie boimy się niewłaciwego odbioru takich postów na tym forum tylko dobrze w Was wiadczy. I za to Wam chwała !
To takie moje pierwsze przemylenia.
Po pierwsze: jestem członkiem Waszego forum od około roku i w przecišgu tego okresu jako nie zauważyłem spadku aktywnoci forum . Co więcej muszę obiektywnie stwierdzić, iż aktywnoć knopflerowskiego forum w porównaniu do yesowego (które ze smutkiem stwierdzam, że wymarło) to jak porównywanie radioaktywnoci uranu do radioaktywnoci kuchennego opiekacza. Co więcej czuję się u Was całkiem dobrze i w zeszłym roku w Sopocie miałem okazję wielu z Was poznać (co zaowocowało ożywionš dyskusjš, zwłaszcza w temacie "Waters - Gilmour") i tamtem dzień strasznie miło wspominam.
Po drugie: stwierdzić należy, iż forumowš społecznociš jestemy my wszyscy, aczkolwiek samo forum tworzš piszšcy. Z tego co widzę to forum odwiedza sporo osób, ale niewielu z nich pisze, a więcej czyta (zresztš jaki czas temu dyskutowalimy o tym z PabloSanem). Taka jest prawda. Mogę to stwierdzić po samym sobie: odwiedzam forum niemal codziennie, a piszę natomiast wówczas gdy uznam, że mam co wartociowego do powiedzenia.
Po trzecie: (pisałem o tym już kiedy) fenomenem jest dla mnie w Waszym forum to, że dyskusje nie ograniczajš się jedynie to tematów MK-owych. Wielu z Was (Nas) piszę także o swoich prywatnych sprawach niekoniecznie zwišzanych nawet z muzykš. Sš to często otwarte, szczere wycišgnięte z zakamarków duszy przemylenia (mylę, że tutaj przoduje Ania_M piszšc o swojej chorobie. Aniu, wspieramy Cię !
. A fakt, że nnie boimy się niewłaciwego odbioru takich postów na tym forum tylko dobrze w Was wiadczy. I za to Wam chwała ! To takie moje pierwsze przemylenia.

