08.04.2006, 15:22
Z 50-lecia Fendera mam mp3 (set: marooned, coming back to life, sorrow) Pozostałych koncertów wymianianych przez Was nie posiadam, chętnie bym posłuchał. Ciekawi mnie też występ Gilmoura na live aid (tym pierwszym).
Mark i David to dla mnie cisła wiatowa czołówka... taki duet byłby zbyt piękny aby mógłbyć prawdziwy. Poza tym panowie jednak prezentujš inne style, pochodzš też z innych czasów. Zdałem sobie z tego sprawę czytajšc ksišżkę Oldfielda, który opisuje Dire Straits jako przebudzenie i wieżoć w muzyce po czasach "skostniałych" dłuugich suit. Gilmour był jakby przedstawicielem tego "starego" wiata, o którym autor ksišżki wypowiada się wręcz z pogardš. Teraz również nie sšdzę aby taka współpraca mogła dojć do skutku - Gilmour dalej robi swoje, natomiast Knopfler bawi się w country, co mi się specjalnie nie podoba
Mark i David to dla mnie cisła wiatowa czołówka... taki duet byłby zbyt piękny aby mógłbyć prawdziwy. Poza tym panowie jednak prezentujš inne style, pochodzš też z innych czasów. Zdałem sobie z tego sprawę czytajšc ksišżkę Oldfielda, który opisuje Dire Straits jako przebudzenie i wieżoć w muzyce po czasach "skostniałych" dłuugich suit. Gilmour był jakby przedstawicielem tego "starego" wiata, o którym autor ksišżki wypowiada się wręcz z pogardš. Teraz również nie sšdzę aby taka współpraca mogła dojć do skutku - Gilmour dalej robi swoje, natomiast Knopfler bawi się w country, co mi się specjalnie nie podoba

