Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Bob Dylan i Mark Knopfler na trasie
Robson napisał(a):Dokładnie! To a pro po wpisu Raingoda.
A widzę że BET dalej chce ciągnąć te złośliwości. Dlaczego Ty się tak unosisz? Wiesz pamietam taki moment Waszej dyskusji kiedy retro chciała Cię przeprosić na co Ty skwitowałeś "za co Ty chcesz mnie przepraszać dziewczyno' Poczytaj sobie siebie. Nie zamierzam siedzieć cicho i pisze to co myślę a postawa BETA mi się nie podoba i nie tylko mnie jak widzę. A już jak Smok pisze "ciszej nad tą trumną" to Cię nie razi? Po raz kolejny rzucasz wielkimi słowami "wzbudzam obrzydzenie" Zastanowiłeś się nad tym wcześniej co napisałeś? Forumowy mainstream. Coraz lepiej Ci wychodzą złośliwości.

Tak, zastanowilem sie. A Ty? Smok mnie tez razi, zeby nie bylo. Oczko
You do what you want to
You go your own sweet way...
Odpowiedz
"Rolling Stone" też o tym pisze

http://www.rollingstone.com/music/videos...g-20111122
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
poruszające to bylo ile respektu Mark wyraził wobec Dylana w tym kawałku...

gesty reką, otwarta postawa, naprawdę -klasa...

Dylan jak DylanUśmiech
ale przynajmniej wydawał się być zadowolony


ciekawe czy za kulisami oni w ogóle jakoś więcej ze sobą rozmawiali w trakcie tego tournee...Uśmiech
bo może sytuacja wygladała tak, że Dylan dawal dyla w swoją stronę, a Mark z ekipą w swoją...

cekawa jestem ile zostało z tych ich czysto prywatnych relacji.


fajny koniec trasy, reasumując
fajny kawałek
a mnie niezmiennie rozbraja markowy uśmiech..Uśmiech

Ps; i nawet jeśli prawdą jest że w Genewie jak pisał Pierre, obydwaj wylogowali się ze sceny bez pożegnania się z publicznoscią, tak teraz patrząc na ten filmik tak sobie myslę że zrehabilitowali się w sposób całkowicie satysfakcjonującyUśmiech oglądam to, ogladam i się napatrzeć nie moge..Uśmiech
Odpowiedz
Bob Dylan mimo swego wieku ma bardzo energiczne ruchy. W Berlinie nie było zbyt wiele widać. Rześki z niego facet.

Jakoś wzrusza mnie to zdjęcie:

http://farm7.staticflickr.com/6098/63845...76d7b1.jpg

Jeszcze lepiej ze strony GF:

http://www.guyfletcher.co.uk/images/cms/...ndMark.jpg

http://www.guyfletcher.co.uk/images/cms/...dMKend.jpg
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
retro13 napisał(a):ja jeszcze pozwole sobie słowo do Kooby:

owszem, poczułam się dziwnie kiedy odesłałeś mnie do archiwum, troche jak jakąś przybłedę która chyba nie wie z kim ma do czynienia
głownie dlatego ze ja nie mam cię gdzie odesłać żebyś poczytał kim ja jestem i jak należy się ze mną obchodzić, o czym i jak ze mną pisać
jedyna sensowną opcja było dla mnie pisanie z wami na równych prawach, chociaż wam wydaje się to obraźliwe i niesprawiedliwe
na szczęście są i tacy którzy nie mają z tym problemu

dlatego nie będe, i nie chcę grzebać w archiwum.
właśnie po to żeby sie do nikogo nie uprzedzać i nie oceniać na podstawie czegoś co kiedys ktos napisal a dziś się tego wstydzi albo sie do tego nie przyznaje
albo oceniać was na podstawie kiedyś prowadzonych wojen o których dziś nikt nawet nie chce pamietać

z tego punktu widzenia twoja porada była bez sensu, przyznasz

doceniam Twoja refleksję, i twojego posta, wierze że był szczery, i nie służył tylko do złagodzenia forumowego wizerunku bucaUśmiech

pozdrawiam.

Dzieki za szczera wypowiedz. Chyba sie jednak nie zrozumielismy... No ale to jest cena za niedosknalosc internetowej komunikacji. Jak napisalem wczesniej, przepraszam jesli Cie urazilem, a widze ze tak. Zaproponowalem Ci cos co sam robie zawsze kiedy chce dolaczyc do grupy o ktorej wiem niewiele. Nigdy nie czulem sie przez to gorszy, zapewniam Cie. Ale rozumiem Twoja reakcje. Co dziala dla mnie nie musi dzialac dla Ciebie. Zapewniam Cie takze, ze nigdy nie potraktowalem tu nikogo nowego jak przyblede, wrecz przeciwnie.

Mam jednak jeszcze jedna refleksje, jesli kogos to obchodzi. Wszyscy ktorzy poznali Cie osobiscie w Berlinie zgodnie twierdza ze jestes sympatyczna, ciepla i pelna pozytywnych wibracji osoba, bezkonfliktowa etc. I jestem pewien ze tak jest. Jednak zauwaz, ze osoby ktore poznaly Cie tylko przez pryzmat pisanych przez Ciebie postow odebraly Cie ciut inaczej. Dlaczego? Moim zdaniem to wynika z tego co Bart napisal w innym watku. Madre slowa wiec pozwole sobie zacytowac:

Bart napisał(a):Jestem przekonany, że nikt nie miał tu na celu urażenia kogokolwiek - może tylko "tak wyszło", bo czasem przepływ myśli z mózgu na klawiaturę przypomina głuchy telefon. Warto pamiętać, iż czytający widzi tylko to, co napisano - i z tego wnioskuje o tym, co myśli autor wypowiedzi. Wystarczy parę skrótów myślowych, by doszło do nieporozumienia - a w ślad za nim do otwartego konfliktu, w którym już po pewnych czasie nikt nie będzie pamiętał, o co właściwie poszło...

Podsumowujac, no hard feelings.

Pozdro dla wszystkich Oczko
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
Odpowiedz
BET napisał(a):Tak, zastanowilem sie. A Ty? Smok mnie tez razi, zeby nie bylo. Oczko

tj ja Cie rażę jakimś pociskiem czy tak ogólnie jestem rażący?
<a href="http://chomikuj.pl/soplandia?b=1">
<img src="http://images.chomikuj.pl/button/soplandia.gif" border="0" />
</a>
Odpowiedz
Naprawde wzruszajacy moment.
Ciesze sie, ze trasa sie skonczyla, mysle ze wiecej bedzie informacji o nowej plycie Marka. No i oczywiscie nasze czasami nieporadne spory sie skoncza.
Odpowiedz
Każdy ma prawo do swego zdania, więc nie chcę polemizować z tymi, którzy wokalny występ Dylana uznali za tak beznadziejny, że niewarty nawet dyskusji. Ponieważ pojawiło się tu też kilka głosów innych, zachęcam do posłuchania, co mieli do powiedzenia fani po wyjściu z Hammersmith w Londynie:

http://www.youtube.com/watch?v=Zm7zngIvsuw
Odpowiedz
Właśnie, Chris, każdy ma prawo do swojego zdania. Występ Dylana został bardzo źle oceniony, ale mnie interesują przyczyny tego. Przyznaję, nie byłem na koncercie, ale bardzo dokładnie "przesłuchałem" tę trasę na youtubie. I - powiem szczerze - nic takiego nie słyszę. Dylan śpiewa mniej więcej tak, jak to robi od czterdziestu lat.

Co więcej - czytałem kilak recenzji z tych koncertów, w żadnej formie wokalnej Dylana nie poświęcono dużo miejsca. W "Rzepie" napisano jedynie: "Jeśli kiedyś porównywano głos Dylana do beczenia kozy, w Berlinie przypominał sznapsbaryton Jana Himilsbacha. Na początku melodeklamował. Może partie gitary Knopflera były mu potrzebne do odwrócenia uwagi od wokalnej niedyspozycji? Szybko jednak odzyskał formę".

Zastanawiam się dlaczego Wy tak ostro oceniacie Dylana: czy aż tak nie znaliście jego twórczości, że spodziewaliście się zobaczyć nowe wcielenie Luciano Pavarottiego? Czy może - to uznaję za bardziej prawdopodobne - jesteście tak zagorzałymi fanami Knopflera, że musicie degradować innych artystów? Tak, jak fani Lecha Poznań krzyczą "Legia, kur**, Legia, Legia, kur**", tak najchętniej krzyknęlibyście to samo w stronę Dylana?
&quot;Come up and feel the sun
A new morning has begun...&quot;
Odpowiedz
numitor napisał(a):Właśnie, Chris, każdy ma prawo do swojego zdania. Występ Dylana został bardzo źle oceniony, ale mnie interesują przyczyny tego. Przyznaję, nie byłem na koncercie, ale bardzo dokładnie "przesłuchałem" tę trasę na youtubie. I - powiem szczerze - nic takiego nie słyszę. Dylan śpiewa mniej więcej tak, jak to robi od czterdziestu lat.

Co więcej - czytałem kilak recenzji z tych koncertów, w żadnej formie wokalnej Dylana nie poświęcono dużo miejsca. W "Rzepie" napisano jedynie: "Jeśli kiedyś porównywano głos Dylana do beczenia kozy, w Berlinie przypominał sznapsbaryton Jana Himilsbacha. Na początku melodeklamował. Może partie gitary Knopflera były mu potrzebne do odwrócenia uwagi od wokalnej niedyspozycji? Szybko jednak odzyskał formę".

Zastanawiam się dlaczego Wy tak ostro oceniacie Dylana: czy aż tak nie znaliście jego twórczości, że spodziewaliście się zobaczyć nowe wcielenie Luciano Pavarottiego? Czy może - to uznaję za bardziej prawdopodobne - jesteście tak zagorzałymi fanami Knopflera, że musicie degradować innych artystów? Tak, jak fani Lecha Poznań krzyczą "Legia, kur**, Legia, Legia, kur**", tak najchętniej krzyknęlibyście to samo w stronę Dylana?

Numitor, rozumiem chyba twoje intencje, choć aż tak daleko w porównaniach bym się nie posuwał. Natomiast zgadzam się z tobą zupełnie, że najostrzej oceniają występy Dylana na tej trasie ludzie, którzy nie słyszeli go na koncertach w ciągu ostatnich, powiedzmy, 15 lat. Bo chyba właśnie mniej więcej w połowie lat 90. zaczął wykonywać swoje piosenki w sposób zbliżony do obecnego. Ja się wychowałem na jego muzyce, i to jeszcze wówczas, kiedy śpiewał ją zupełnie inaczej, kiedy był "tylko" folkowcem. Potem był Woodstock i słynna już "zdrada", czyli przejście na gitarę elektryczną. Część fanów nie wybaczyła mu tego do dzisiaj. Nieważne. Nie chcę tu opisywać całej jego historii. Otóż chcę powiedzieć tyle, że on się ciągle zmienia, on ma ciągle coś nowego do powiedzenia i nie mówi tego, czego od niego chce świat, tylko mówi światu, to co on chce powiedzieć. A świat ma wolny wybór - może słuchać lub nie. Może też rozumieć lub nie. Tak to już jest z prawdziwą sztuką. Mark Knopfler też nie mówi, o czym są jego piosenki. Można je sobie interpretować dowolnie. Ja rozumiem, że dla niektórych ta szorstka monodeklamacja, czasem po prostu wykrzyczana jest nie do zniesienia. Jeśli jednak naprawdę zna się te teksty, to wówczas to nowe dylanowskie wykonanie musi pobudzać do refleksji - dlaczego, po co on to robi? I nie będę wchodził w polemikę z tymi, którzy z wielką łatwością kwitują - bo jest starcem, który stracił głos. Tych zapewniam, ze słyszałem Dylana śpiewającego inaczej - bardzo niedawno - więc jeszcze głosu nie stracił. Robi to celowo. Dlaczego? - na to już niech każdy spróbuje sobie odpowiedzieć sam. Czasem warto się zastanowić trochę dłużej i nie zadowalać się prostymi odpowiedziami, bo - jak to udowodnił Dylan w "Blowing in the Wind" - nawet pozornie łatwe pytania wymagają bardzo skomplikowanych odpowiedzi.
Odpowiedz
chris napisał(a):Tych zapewniam, ze słyszałem Dylana śpiewającego inaczej - bardzo niedawno - więc jeszcze głosu nie stracił. Robi to celowo. Dlaczego? - na to już niech każdy spróbuje sobie odpowiedzieć sam. Czasem warto się zastanowić trochę dłużej i nie zadowalać się prostymi odpowiedziami, bo - jak to udowodnił Dylan w "Blowing in the Wind" - nawet pozornie łatwe pytania wymagają bardzo skomplikowanych odpowiedzi.



chcesz chris zapewne powiedzieć że projektem artystycznym Dylana na tournee po Europie i celowym zamierzeniem było śpiewać tak żeby nikt nic nie rozumiał...?Uśmiech
bo ani słowa nie mozna było zrozumieć - co ja zauwazyłam z ogromnym zdziwieniem, a słyszałam go po raz pierwszy i nie miałam ani antypatii ani uprzedzeń
nawet słynne "rolling stone" było ledwo rozpoznawalne, w warstwie tekstowej oczywiście
umówmy się: Dylan na niektóre rzeczy nie ma już specjalnie wpływu
śpiewa tak jak obecnie potrafi
robi co może, i chwała mu za to, ale dopisywanie ideologii do jego wokalu -że niby jest to celowy zabieg - jest co najmniej takim samym zabiegem jak moje instynktowne rzucanie się całym ciałem w obronie Marka


jak się ma do kogoś sentyment / slabość / uczucie , to się chce za wszelkę cenę tego kogoś bronić
za wszelką cenę, powtarzam
nawet za cenę utraty obiektywizmu który nie ma już wtedy racji bytu
Odpowiedz
numitor napisał(a):/..../

Zastanawiam się dlaczego Wy tak ostro oceniacie Dylana:
Całego Dylana czy tylko Dylana na trasie?
PS: Retro apeluję o wycofania inwokacji w stylu "zabawne"
<a href="http://chomikuj.pl/soplandia?b=1">
<img src="http://images.chomikuj.pl/button/soplandia.gif" border="0" />
</a>
Odpowiedz
retro13 napisał(a):zabawne

chcesz chris zapewne powiedzieć że projektem artystycznym Dylana na tournee po Europie i celowym zamierzeniem było śpiewać tak żeby nikt nic nie rozumiał...?Uśmiech
bo ani słowa nie mozna było zrozumieć - co ja zauwazyłam z ogromnym zdziwieniem, a słyszałam go po raz pierwszy i nie miałam ani antypatii ani uprzedzeń
nawet słynne "rolling stone" było ledwo rozpoznawalne, w warstwie tekstowej oczywiście
umówmy się: Dylan na niektóre rzeczy nie ma już specjalnie wpływu
śpiewa tak jak obecnie potrafi
robi co może, i chwała mu za to, ale dopisywanie ideologii do jego wokalu -że niby jest to celowy zabieg - jest co najmniej takim samym zabiegem jak moje instynktowne rzucanie się całym ciałem w obronie Marka


jak się ma do kogoś sentyment / slabość / uczucie , to się chce za wszelkę cenę tego kogoś bronić
za wszelką cenę, powtarzam
nawet za cenę utraty obiektywizmu który nie ma już wtedy racji bytu

Celowo kilka postów wcześniej załączyłem linka do wypowiedzi fanów po koncercie w Londynie. Może to i jest zabawne, ale ja mam zdanie takie, jak oni. A co do rozumienia tekstu na koncercie - no cóż, jeśli chcesz mi powiedzieć, że rozumiałaś tekst np. Privateering, to gratuluję znajomości języka. Ja uczę angielskiego od ... bardzo dawna i rozumiałem co piąte słowo. Nic dziwnego, na koncertach rzadko rozumie się słowa, ludzie zwykle te słowa po prostu znają. Tak jest zwłaszcza z Dylanem - on śpiewał wręcz legendarne teksty, które fani w większości znają na pamięć. I dlatego nie podejrzewam, a wiem z całą pewnością, że on tak właśnie chce, żeby te teksty teraz brzmiały. Jego prawo. Twoje prawo do dezaprobaty.
Odpowiedz
prosze cię bardzo smok
you're the bossUśmiech

dmuchajmy na zimne
Odpowiedz
chris napisał(a):I dlatego nie podejrzewam, a wiem z całą pewnością, że on tak właśnie chce, żeby te teksty teraz brzmiały. Jego prawo. Twoje prawo do dezaprobaty.

w takim razie ja wiem z całą pewnością że Mark bardzo tego chciał, aby w Priveteering słychać było dokładnie co piąte słowo
a projekt artystyczny tego tournee zaklada celowe niedoskonałości wokalne
po prostu taki genialny zamysł

wasze prawo do dezaprobaty

możemy teraz dyskutować czyj zamysł artystyczny był lepszy i bardziej genialny
i lepiej zrealizowany, co najważniejsze

stajemy prze ścianą absurdu na którą tylko szaleniec miałby ochotę się wspinać...

i tak naprawdę ta dyskusja na temat MK contra BD już dawno straciła wszelki sens.
Odpowiedz
Gryzie mnie jeszcze coś innego. Czy Bob Dylan ma szansę na nowych fanów? Takich co to zaczęli przygodę z Robertem Z. trochę nie po kolei czyli nie od płyt na którch to (co już podkreślałem) broni się świetnie tylko od jego działalności koncertowej. Sklaniam się raczej ku opinii że na jego koncertach jest sprawdzona publiczność dobrze wiedząca co się wydarzy i znająca Dylana od lat. Chris na tym linku to są jego fani i oni nie powiedzą o nim źle. A być może Ci wszyscy ktorzy nie tylko w Berlinie opuszczali koncert Boba znaleźli się na nim po raz pierwsszy i jednak co do występu Boba Dylana już się nie przekonają. A wiec czy nie fani mogą go pokochać za koncertowe popisy? Nie wiem, nie wiem ale chyba potrafiłbym zrozumieć że nie.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
Bonsoir,
Ale się porobiło. Czytam Was od kilku godzin i zbierałem się na komentarz, ale żeby nie prowokować stwierdzam, że jedynie BET pisze mądrze. Pozostali jakby prochy jakieś zażywali. I pomyśleć, że jeszcze kilka dni temu brałem Was na poważnie. A tu nie wiadomo, czy płakać czy śmiać się.
Odpowiedz
numitor napisał(a):...Zastanawiam się dlaczego Wy tak ostro oceniacie Dylana: czy aż tak nie znaliście jego twórczości, że spodziewaliście się zobaczyć nowe wcielenie Luciano Pavarottiego? Czy może - to uznaję za bardziej prawdopodobne - jesteście tak zagorzałymi fanami Knopflera, że musicie degradować innych artystów?...

Znam wielu forumowiczów osobiście i nie wydaje mi się, by ta druga przyczyna wchodziła w grę.
Nie znam może doskonale twórczości Dylana, ale specjalnie przed i po koncercie w Berlinie wyszukiwałem jego piosenek w internecie, by jakoś się z nimi zaznajomić. By wiedzieć czego się spodziewać. Nie muszę Ci mówić, że znalazłem jego wykonania zarówno z młodości jak i wieku dojrzałego. Bob nigdy nie śpiewał rewelacyjnie, ale kiedyś śpiewał. Teraz niestety nie.
Wierz mi, że na koncercie na którym byliśmy Dylan po prostu skrzeczał. Jak już tu kilka osób napisało, miał wspaniałe melodyjne piosenki, równie wspaniały zespół instrumentalistów. Kiedy jednak sam włączał się czy to ze śpiewem, czy z organkami - był nagłośniony przez akustyków o wiele głośniej niż reszta muzyków i naprawdę jego (zwłaszcza) głos był męczący. Nie oddają tego filmiki na You Tube, bo tu jakość pozostawia wiele do życzenia.
Nie byłem i nie jestem uprzedzony. Wręcz przeciwnie, podobnie jak np. Andrzej czekałem na ten koncert, by móc zobaczyć jednego z największych artystów naszych czasów na żywo.
Ale powtórzę, wierz mi - Bob Dylan zwyczajnie skrzeczał i nie dało się zrozumieć właściwie żadnego "zaśpiewanego" przez niego słowa.
Nie jest to atak, to stwierdzenie faktu.
I naprawdę ludzie wychodzili w trakcie jego koncertu. Nie na przerwie, ale w połowie i pod koniec jego setu. Wychodzili dość licznie.
Długo zwlekałem z napisaniem moich odczuć z tego koncertu. Nie jestem dobry w pisaniu. Jednak moje odczucia potwierdziło kilka wcześniejszych relacji innych forumowiczów.

Co do formy Marka - nie będę się rozpisywał, że rewelacja, bo siedziałem za daleko i scena była małym, odległym, jasnym punktem w dużej sali. Głośniki jak na taką salę moim zdaniem za małe, przez co musiały pracować na wysokich obrotach i to było słychać. Może gdyby podwiesić pod sufitem jeszcze jeden ich zestaw tak mniej więcej w połowie sali, było by lepiej... nie wnikam - nie znam się. Wniosek mam jeden - na przyszłość atakować sektory jak najbliżej sceny. Doskonały dźwięk był na koncercie z Emmylou w Hamburgu; głośniki chyba te same, ale siedzieliśmy pośrodku płyty. A już w ogóle rewelacją jest stać pod nogami Marka i słuchać jego gitary z odsłuchu...
„ten sławny koncert DS z Bazylei” … „zdarlem te tasme do czarno-bialosci....”
Odpowiedz
wiesz, Robson, ja powiem ci szczerze - zainteresowałam się paroma kawałkami Dylana, choć przed koncertem moje zainteresowanie było znikome, wręcz żadne

fanką zapewne nie zostanę ale parę kawałków ( w wersji stydyjnej ) z przyjemnością odsłuchuję na mp3
Odpowiedz
retro13 napisał(a):stajemy prze ścianą absurdu na którą tylko szaleniec miałby ochotę się wspinać...
i tak naprawdę ta dyskusja na temat MK contra BD już dawno straciła wszelki sens.

easy, girl, easy...Uśmiech

Rozmowa jak najbardziej jest na miejscu i ma sens, ponieważ:
1. to ich wspólna trasa, więc rozmowa o różnicach/podobieństwach tudzież sympatiach/antypatiach jest jak najbardziej sensowna
2. TEN topik jest właśnie o tym... o ich wspólnej trasie, na której popisy/wpadki uzewnętrzniają subiektywne odczucia odbiorców i mogą znaleźć ujście w postach.

A poza tym... od argumentacji na temat, czy MK czy może BD - wazniejsza jest sama wymiana myśli wśród uczestników forum, z których każdy jest fanem MK, i z których każdy posiada aparat odbiorczy na koncercie oraz aparat nadawczy w postaci klawiatury
Uśmiech
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Bob i Mark razem na trasie-Hannover 06.11 Dawid 12 30,468 16.08.2012, 08:06
Ostatni post: Chuckovskyyy
  Dire Straits & Mark Knopfler - Koncerty numitor 45 95,703 04.12.2011, 14:19
Ostatni post: adam82
  Brawo Za Koszulki Na Tour 2006 aaadam 9 28,596 26.08.2011, 17:24
Ostatni post: eliasz
  Londyńczycy na start Andrzej 232 312,607 03.06.2010, 18:41
Ostatni post: mirek
  Koszulki na tour 2010 :) Raingod 42 97,608 25.01.2010, 17:26
Ostatni post: Robson
  Występ na Trafalgar Square w Londynie Robson 16 33,636 01.12.2009, 18:23
Ostatni post: macsa
  Mark w WDR2! pablosan 105 127,379 03.10.2009, 21:09
Ostatni post: Ania_M
  Typy na Tour 2010 mirek 13 26,455 01.10.2009, 14:41
Ostatni post: filipk91
  David Knopfler na wyciągnięcie ręki macsa 0 8,407 02.09.2009, 22:48
Ostatni post: macsa
  Mark a publicznosc... MARTINEZ 4 14,820 15.03.2009, 18:26
Ostatni post: Ania_M

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości