Liczba postów: 135
Liczba wątków: 1
Dołączył: 04.2008
i to jest co co jedynie udało się Dire Sraits . Zaczynali we czterech a końcowe Dire Straits liczyło aż chyba 9 osób włanie.
sax - Chris White
drugi perkusita - Danny Cummings
hawajska - Paul Franklin
Liczba postów: 1,389
Liczba wątków: 26
Dołączył: 05.2008
no to bylo cos, ale pod koniec juz mieli zupelnie inny klimat. najfajniejsze brzmienie mieli jak dla mnie jak grali w 5. Mark, John, Hal, Terry i Alan. Alchemy - koncert wszechczasow
Love, Peace & Dire Straits
Liczba postów: 136
Liczba wątków: 0
Dołączył: 05.2005
Kiedy w tv słyszałem wywiad z Kazikiem, w którym mówił, że powstało wiele CD z koncertów, które zostały od nowa nagrywane w studio. Tzn., zespołowi po odsłuchaniu tego, co zagrali na żywca, nie podoba się jakoć występu, solówki, itp. I suma sumarum, zostawiali głos, rozmowy z publicznociš, publicznoć, ale samš muzykę nagrywali od poczštku w studio. Jako przykład podał włanie Alchemy...
Jest w tym co z prawdy, bo wierzyć mi się nie chciało, jak to usłyszałem?... 
To już jaki czas temu, ale tak mi teraz przy okazji tego wštku wróciło pytanie.
Liczba postów: 135
Liczba wątków: 1
Dołączył: 04.2008
w ksišżce Oldfielda jest bodajże napisane że nagrali w studio jeden utwór , a reszta pochodzi z koncertu.
Liczba postów: 1,389
Liczba wątków: 26
Dołączył: 05.2008
lgarstwo jak dla mnie. w ksiazce oldfielda przeczytac mozna, ze sam Knopfler pilnowal zeby material byl w 100% prawdziwy. faktem jest, ze poczatek expresso love na video i audio troche sie rozni, ale moze to byc kwestia tego, ze w odeonie zarejestrowano 2 koncerty. moze wizualnie atrakcyjniej wyszedl material z drugiego koncertu niz jest na cd i dlatego zostal wrzucony, ale alchemia jest calkowicie live. na tasmach zarowno magnetofonowych jak i video jest nawet notka o tym zapewniajaca
Love, Peace & Dire Straits
Liczba postów: 135
Liczba wątków: 1
Dołączył: 04.2008
zgadzam sie z Tobš filipk91 . Jedyne czego mi brakuje na CD audio aLCHEMY to to , że w utworze Tunnel of Love na DVD jest mała przemowa Marka podczas tego utworu czego nie ma na płycie audio.
Liczba postów: 1,389
Liczba wątków: 26
Dołączył: 05.2008
nie wiem czy by sie zmiescilo, poza tym troszke jalowe by to moglo byc  a moze tunnel of love tez jest z drugiego koncertu? bo w samym wstepie chyba jest mala roznica. na cd ida 2 przejscia jedno po drugim, na dvd miedzy nimi Mark cos mowi. moze drugi koncert, moze poprostu niezbedny zabieg oszczedzenia miejsca?
Love, Peace & Dire Straits
Liczba postów: 1,537
Liczba wątków: 210
Dołączył: 05.2004
to ja juz nie wiem czy wstyd czy nie przyznac sie...
ze marzylem o takich portkach w paski jak mial mark w sydney 86 
potem mialem takie zwykle szare spodnie i bardzo je lubilem bo byly troche zblizone
i do tego ta krotka gitarka do plecaka 
potem marzyl mi sie taki garnitur lososiowy ehhe jak knewborth 96
odnosnie tanca to najlepszy ruch Illsleya :
http://youtube.com/watch?v=ftC6U0NdxA4 czas 1:24
no i hardcore ruchu + te grozne zbuntowane miny :
http://youtube.com/watch?v=BlsrNpjqB9U ale chyba dlatego ze do podkladu
I've got a right to go to work but there's no work here to be found
------------------------
szefu
Liczba postów: 1,389
Liczba wątków: 26
Dołączył: 05.2008
Ilsley byl genialny. na alchemy swietnie krecil glowa do rytmu  on mial dla mnie najlepsze ruchy. a tak wogole to moze bedzie pytanie ni z gruchy, ale co sie stalo z terrym? tak ot go wywialo?
Love, Peace & Dire Straits
Liczba postów: 135
Liczba wątków: 1
Dołączył: 04.2008
wiem że jego miejsce zajšł Chris Whitten
Liczba postów: 1,389
Liczba wątków: 26
Dołączył: 05.2008
tak, to tez mi wiadome, tylko chcialbym wiedziec dlaczego. terry byl dla mnie swietnym perkusista. lepszy jest chyba tylko nick mason z pink floyd. uwazam ze to chyba najgorsza zmiana kadrowa i terry'ego najbardziej mi szkoda..
Love, Peace & Dire Straits
Liczba postów: 259
Liczba wątków: 7
Dołączył: 05.2008
Jak dla mnie, Terry Williams był wirtuozem perkusji... Typowy rockman, dlatego nie dziwi mnie, że Mark wypożyczył bębniarza do Ride Across The River 
Uwielbiam patrzeć na niego podczas oglšdania koncertów i aż ciarki mnie przechodzš, kiedy słyszę/widzę jego dynamiczne ruchy rękami podczas uderzania w bębny i talerze 
Żałuję, bo tak naprawde znamy go z lat 1982-1988, co jest stosunkowo krótkim okresem czasu...  Jednak przypadł mu chyba najlepszy okres dla Dire Straits, a na pewno w mojej opinii  Długo można by się rozwodzić i zachwycać jego grš, oraz wymieniać utwory, w których dawał prawdziwy popis umiejętnoci...
Jego wejcie w Once Upon A Time In The West (chodzi mi o to dynamiczne przejcie wraz z całym zespołem, na płycie CD jest to 10:25) na koncercie aLCHEMY jest chyba najznakomitszym wejciem Dire Straits w historii...
I można by tak wymieniać i wymieniać...
Dla mnie, obok John'a Illsley'a, najprzyjemniejsza i najciekawsza postać Dire Straits  Znakomity muzyk...
...now the sun's gone to hell...
...and the moon's riding high...
Liczba postów: 135
Liczba wątków: 1
Dołączył: 04.2008
Liczba postów: 1,389
Liczba wątków: 26
Dołączył: 05.2008
Tak, wszyscy wiemy dlaczego Terry jest super, ale dlaczego nie gral dalej z DS?!  Whitten juz mi nie pasowal do zespolu, taki troche wyrwany z kontekstu
Love, Peace & Dire Straits
Liczba postów: 135
Liczba wątków: 1
Dołączył: 04.2008
Whitten był dobry , grał dynamicznie , szybko , i wogóle również z klasš ale brakowało mu tego spontana który miał Terry.
Liczba postów: 1,389
Liczba wątków: 26
Dołączył: 05.2008
moze i technicznie byl dobry, ale dla mnie troche jak automat. nie widzialem u niego jakiejs radosci z gry, wczucia sie w to. po prostu walil jak mu kazali
Love, Peace & Dire Straits
Liczba postów: 1,651
Liczba wątków: 16
Dołączył: 01.2005
Najlepszym perkusistš Dire Straits był Pick Withers. Moim zaniem najlepiej pasował do tego, co zespół w danym czasie tworzył i fantastycznie uzupełniał prostš sekcję basowš Illsley'a. Terry był oczywicie wielki. Jak dla mnie - trochę za wielki  . Miał tendencje do przesady (zbyt mocno rozsadzał niektóre numery. które wcale tego nie wymagały). Ot kolejna opinia
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
Liczba postów: 135
Liczba wątków: 1
Dołączył: 04.2008
jeżeli miałbym wymieniać drummerów od najlepszych do najgorszych to chyba było by tak :
1. Terry
2. Chris
3. niestety ostatnia pozycja Pick.
Pick na 3. miejscu bo raz że odszedł z zespołu a dwa grał mniej dynamicznie od poprzednich. Co prawda za jego czasów na perkusji grali Sułtanów ale z drugiej strony to Terry pokazał klasę w aLCHEMY rozsadzajšc Tunnel of Love , Telegraph Road i Sultan of Swing.
Liczba postów: 259
Liczba wątków: 7
Dołączył: 05.2008
Zgodzę się, że Terry rozsadzał utwory na perkusji i to nie tylko na koncercie aLCHEMY  Na każdym koncercie... 
Fakt faktem, Sultans Of Swing, czy Tunnel Of Love z Londynu 1983 sš już chyba legendš, jednak popisy drugiego drummera Dire Straits nabierajš żywszych kolorów podczas trasy Brothers In Arms, kiedy cały zespół przeżywał najlepszy okres, a dodatkowo powstały takie wietne utwory, jak Money For Nothing, czy Ride Across The River (jak dla mnie bomba jeli chodzi o perkusję), a dodatkowo rozwinięte i wzbogacone o nowe instrumenty zostały wyżej wspomniane Sultans Of Swing i Tunnel Of Love... (W sumie jak reszta utworów)
Osobicie dałbym póniej Danny'iego Cummings'a - to, jak ten pan przygrywa na perkusji w utworze Sailing To Philadelphia to istne mistrzostwo wiata 
Płynę...
...now the sun's gone to hell...
...and the moon's riding high...
Liczba postów: 259
Liczba wątków: 7
Dołączył: 05.2008
Co do Pick'a Withers'a, podzielam opinię Kuby 
Nic dodać, nic ujšć...
Jednak typu nie zmieniam, Terry Williams rocks
...now the sun's gone to hell...
...and the moon's riding high...
|