Liczba postów: 304
Liczba wątków: 26
Dołączył: 11.2004
Przeglšdajšc dziennik Guy'a trafiłem na zdjecie z Hamburga
http://www.guyfletcher.co.uk/cms/index.php...%20Line%20Arena
na samym dole - Mark ma tš samš koszulę co miał na Torwarze  - pewnie teraz przynosi mu szczęcie po takim koncercie w Wawie...
Ale ja nie o tym
Pamiętacie wczesne Dire? Jak chłopaki mieli opaski na głowach, frotki na nadgarstkach... to jest jeden z tych elementów, które utkwiły w mojej pamięci. wiecšce opaski w teledysku Money for Nothing. Takich rzeczy się nie zapomina.
Mark miał też raz fajny uniform w czasie trasy BIA taki czerwony w teledysku Walk of Life się pojawia.
Jak Wam się podoba styl Marka jeli chodzi o fashion  hehe
Liczba postów: 3,395
Liczba wątków: 219
Dołączył: 07.2006
Dawny - bardzo : Rodzice nawet narzekajš na brak opasek, frotek
Teraniejszy - bardzo. Prostota, skromnoć... To to co mi się podoba
We talked of looking just out of town
Now it's looking like a dream shot down
I still believe that there's somewhere for us
But now it's something that we don't discuss
And you're the best thing I ever knew
Stay with me, baby, and we'll make it to
We'll make it to
Tu można kupić moją książkę
Księgarnia Wydawnictwa Radwan - Aparatka
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
Moim zdaniem prezentuje się wietnie. Pełna klasa i zawsze błękitne jeansy, elegancka koszula. A na tej trasie wycišgnšł z szafy jakie ciężkie buty. Prawie kowbojskie co w zasadzie mnie nie dziwi
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 1,354
Liczba wątków: 57
Dołączył: 05.2004
heh, nie wiem jak to się dzieje, być może tak wsiškłem w Marka, że niedawno była dziewczyna po oglšdnięciu paru fotografii z ostatniego koncertu, powiedziała:
"ten marek to się ubiera jak ty... "
hmm, nie wiem czy taka jest kolejnoć "odmałpiania", ale ok
Liczba postów: 1,389
Liczba wątków: 26
Dołączył: 05.2008
a ja szukalem nawet czystych frotek, zeby sie odpicowac jak na alchemy, ale niestety, sa tylko jakies z logami adidasa czy innej pumy, a czystych nie widzialem. w sumie image Marka jak dla mnie byl zawsze ok, oprocz touru OES. To kowbojskie wdzianko robilo troche wiochy jak dla mnie. albo na koncercie, bodajze z bazylei, Mark ma na sobie bezrekawnik w niebieskie pasy. No jak stary marynarz, tez srednio podeszlo.
Love, Peace & Dire Straits
Liczba postów: 135
Liczba wątków: 1
Dołączył: 04.2008
eee tam , live in Bazylea czy On Every Street było bardzo dobrze zrobione co chodzi o modę. Wychodzi w kurtce jeansowej a do BinA zdejmuje i gra w niebieskich jeansach i białym T-Shirt odsłaniajšc czarne frotki i opaskę na głowie. To samo w aLCHEMY, tyle że białe frotki i czerwona marynarka o ile dobrze pamiętam , którš i tak potem zdejmuje. Dzisiejszy styl ? Odpowiedni do wieku i granej muzyki , muzyka się zmieniła ale i tak jest dla nas szaleńczo ładna , a styl podšża za muzykš
Liczba postów: 1,537
Liczba wątków: 210
Dołączył: 05.2004
ja pamietam jak w jakiejs gazecie stalo jak wol ze dire straits to najgorzej ubrany zespol ...
mysle ze przyczynily sie wlasnie do tego te opaski, chusty ( np jack sonni )
dziwne kolory garniturow, fikusne spodnie ( hal lindes i phil palmer )
I've got a right to go to work but there's no work here to be found
------------------------
szefu
Liczba postów: 259
Liczba wątków: 7
Dołączył: 05.2008
Zgadzam się z wypowiedziš Martineza. Sonni i Palmer mieli pewnie duży wpływ na tš opinię.  Ale gdyby spojrzeć na innych artystów, zwłaszcza w latach 80-tych, mylę, że Sonni'emu można wszystko wybaczyć (i nie chodzi mi tylko o modę lat 80-tych, ale o pewne granice. 
Osobicie, nie ma dla mnie większego znaczenia, jak artysta prezentuje się na scenie (chyba, że zakłada piwór na głowę, fioletowe rękawiczki i rybaczki), a styl Marka zawsze mi się podobał. Nie uważam też, żeby kowbojki i koszula w połšczeniu z jeansami były czym nieodpowiednim. Wręcz przeciwnie, to wietne ubranie, a styl Knopfler'a z trasy On Every Street był bardzo 'dzisiejszy'.
Co do opasek i frotek, to już chyba legendarne zestawienie (swoja drogš, jeli chodzi o image Dire Straits i Marka, to zaraz po kowbojkach uwagę mojš zwróciły opaski i froty). No i niezapomniany czerwono-czarny uniform Marka z trasy Brothers In Arms...  Jak dla mnie, rewelacja!!
Styl Knopfler'a - dla mnie super. Swobodnie, czasem elegancko (to już bardziej pod koniec lat 90-tych i obecnych), skromnie, oryginalnie, a przede wszystkim, ładnie...
Pozdrawiam, jacek
...now the sun's gone to hell...
...and the moon's riding high...
Liczba postów: 304
Liczba wątków: 26
Dołączył: 11.2004
Opaska na głowie to wynik obfitego pocenia się Marka w czasie koncertów
Pisze o tym Oldfield w naszej 'biblii'. Tak się pocił, że mu pot do oczu wchodził co wiadomo powóduje pieczenie. Pot zawiera sole mineralne a Mark je tracił w obfitoci co potem zostało opisane w ksišżce... lecz tu chodziło o dziewczynę - dalej znacie tę historię
Liczba postów: 1,761
Liczba wątków: 71
Dołączył: 11.2004
Sam ubiór Marka dojrzaly i wyważony, bez żadnych ekstrawagancji. W tym wieku tak przystoi.
Ja natomiast wracam do postu kilka pięterek wyżej ze zdjęciami z Color Line Arena w Hamburgu. Bywało sie tam i to na koncercie Marka........ach fajnie było , ale teraz też jest fajnie.
We are the sultans of swing...
Liczba postów: 1,389
Liczba wątków: 26
Dołączył: 05.2008
dla mnie jack sonni byl beznadziejnie ubrany, a jego ruchy sceniczne czasami oblesne.  w two young lovers pokazywal co potrafi, ale np koncowe solo do solid rock z sydney 86 bylo tragedia. chyba byl juz troche wstawiony
Love, Peace & Dire Straits
Liczba postów: 135
Liczba wątków: 1
Dołączył: 04.2008
wole Hal Lindes od Sonniego , Hal fajnie wiosłuje w aLCHEMY, krótka koszulka i ciekawe ruchy sceniczne , na których widać że Mark się z nim wietnie bawił.
Liczba postów: 1,389
Liczba wątków: 26
Dołączył: 05.2008
hala bardzo lubilem. szczegolnie podobala mi sie anegdotka ze szkolnym wystepem opisana w ksiazce oldfielda  dlaczego nie gral dalej ze straits? bo z tego co pamietam z koncertu z claptonem w 88 to sonni nie gral, gdyz mu sie dzieci urodzily, czy cos takiego
Love, Peace & Dire Straits
Liczba postów: 135
Liczba wątków: 1
Dołączył: 04.2008
najbardziej cenie Hala i Phila Palmera. Phil też był dobrym gitarzystš i wniósł ciekawy wkład do Dire Straits. Jednak nie ma co , do końca zespołu wierny był tylko John Illsley.
A co do wštku tego tematu
każdy kto powie : niebieskie spodnie , biały t-shirt i czarna opaska na głowie i dodatkowo czarne frotki na nadgarstkach od razu odgadnie że chodzi o Marka za czasów Dire Straits. Mnie się bardzo podobało to , to był jego styl wymylony po którym można było go poznać , to taka jego wizytówka.
Tak samo jak Slasha poznamy po czarnej skórze i cylindrze , Axla Rose po spódniczce w krate szkockš , Bryana Adamsa po białych jeansach i białej koszulce lub dosłownie na odwrót czarne spodnie i czarna koszulka , tak opaska na głowie kojarzy się z Markiem Knopflerem i tak zostanie zapamiętany w historii muzyki wiatowej , jego własny styl , dobry jak każdy inny.
Liczba postów: 304
Liczba wątków: 26
Dołączył: 11.2004
Gdy grał z TNH nosił szelki i takš cowboyskš klamrę zamiast krawata
Liczba postów: 234
Liczba wątków: 16
Dołączył: 11.2007
Włanie - co sšdzicie poruszaniu się panów z Dire Straits na scenie? Szczerze mówišc jak sobie oglšdam Alchemy czy Sydney trochę drażnie mnie to kołyszenie się przy żwawszych kawałkach i nieustanny umiech na twarzy. Zgoda - wietnie, że panowie czerpiš radoć z grania, ale momentami miać mi się chce z tego. Jakby nie mogli usiedzieć w jednym miejscu albo tak troszkę finezji dodać do sposobu poruszania się, elegancji... powagi... Moim zdaniem jest to jeden z (oczywicie niewielu) minusów wizualnych koncertów DS szczególnie z lat 80.
Nie gram z nut, gram z serca
Liczba postów: 135
Liczba wątków: 1
Dołączył: 04.2008
a ja włanie twierdzę odwrotnie , przejadło mi się oglšdanie biegajšcego Axla czy tańczšcego z gitarš Steve Morse'a nie wspominajšc już o Y.J. Malmsteen.
Mnie się podoba ten statyzm , Mark w aLCHEMY trochę odejdzie od mikrofonu zamknie oczy pokręci głowš albo zacznie balansować barkami i gitarš i starczy , umiechnie się do publiki i wszyscy sš happy. Mnie się włanie podoba taka skromnoć ruchów za to finezja gitary . Dla mnie dużo znaczy ruch jego gitary , zwłaszcza przy kończeniu utworów kiedy podnosi jš i daje znak Williamsowi że kończymy ale Williams jeszcze sadzi partyjkę na kotłach
Liczba postów: 234
Liczba wątków: 16
Dołączył: 11.2007
Chciałbym zaznaczyć, że nie mówię o Marku, ani o Terrym - zagadzam się z Tobš. Mam na myli raczej Illsleya, Lindesa, Sonniego...
Nie gram z nut, gram z serca
Liczba postów: 135
Liczba wątków: 1
Dołączył: 04.2008
wiesz co Illsley to typ Marka tyle że gra na basie , z nogi na nogi przeskakuje bo może w ten sposób łatwiej łapie rytm , a dwa no może rytmiczny utwór , chociaż w większoci utworów stoi i rusza tylko barkami lub namiętnie prawš rękš szarpie struny. Nie jestem pewien ale na DVD albo z Bazylea albo Rotterdam z trasy On Every Street , przy jakim utworze chyba Your Latest Trick przycupnšł sobie na głoniku z tyłu , fajnie to wyglšdało  hehe.
Nie no Sonny to mi się nie widział zbytnio :/ , zwłaszcza na Live Aid 85 , wyskoczył w okularach i jaskrawej gitarze , właciwie to to były gogle przewieszone na szyji.
Hal.... znam go tylko z aLCHEMY , młody chłopak , nie ma się co dziwić że wiosłował namiętnie i trochę go nosiło , grać w Dire Straits to wielkie przeżycie , tym bardziej że zdawał sobie sprawę że Mark go przewyższa o rok wietlny w technice grania. Hal grał tylko akordami , riffami bo na dobrš sprawę takie było jego zadanie. Phil już w trasie On Every Street pokazywał też swoje solówki , pewnie dlatego że był bardziej dowiadczony od Hall'a.
Liczba postów: 1,389
Liczba wątków: 26
Dołączył: 05.2008
Ilsley mi zawsze pasowal. hal tez byl fajny. a co do solowek: w 83 roku dire straits = mark knopfler. na innych prawie nie zwracano uwagi. gdy dolaczyl guy i chris (saksofonista, poprawcie jezeli pomylilem imie) bylo ich juz 7, wiec troche ciezej zostawac bogiem, totez jack tez mial okazje zablysnac. na trasie oes doszlo jeszcze dwoch, bo hawajska gitara i drugi perkusista, a w 9osobowym skladzie nie moznaby sie skupic tylko i wylacznie na jednym. mark jest arcygeniuszem, ale nie mozna oczekiwac zeby ciagneli do niego najlepsi gitarzysci, jesli nie daje im okazji sobie pograc, tak jak bylo w the police.
Love, Peace & Dire Straits
|