Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wyjazd na koncert, Drezno 4 lipca 2013
#37
To teraz kolej na mnie

Trasa MK bez koncertu stojącego? Nie, może tak być! Dlatego jak się okazało, że Łódź ma krzesełka na płycie (kto wpadł na taki pomysł?!, miesiąc potem zagrał EC i miejsca stojące), to zacząłem szukać koncertu stojącego, żeby przeżyć ten dreszcz emocji "przybarierkowej i oglądać MK najbliżej jak to możliwe. Najbliżej mnie-heheh, nieźle to brzmi w odniesieniu do Trójmiasta były Budapeszt i Drezno. O koncertach w Budapeszcie wiedziałem, że są świetne (nasza ekipa tam była), natomiast Drezno pozostawało zagadką. Po pierwsze, koncert plenerowy-moje doświadczenia z Malmo w 2010 roku nie napawały optymizmem, nad rzeką-jak bezie z dźwiękiem? Z drugiej strony, środek lata to i może będzie cudna pogoda, a dźwiękowców mam przecież MK bardzo dobrych? I tak zaiste było.


Zastanawianie trwało do 08/05, kiedy pojechałem z żona do Łodzi i zostaliśmy zauroczeni na maksa koncertem. Moja zona nie jest wariatem knopflerowym jak ja, więc skoro ona była zachwycona, to naprawdę było "grubo".
Po Łodzi padła decyzja-wyjazd do Drezna. Hasło na forum, ekipa powoli się zbierała, a nasz nieoceniony Mirek polował na bilety.

I tu mała uwaga, bez wielkiej pomocy Mirka nie byłoby tego wyjazdu, dziękuje Ci Mirku za wszystko: przed, w trakcie, jak i po koncercie. Ukłony do samej ziemi.

Gdy zbliżał się termin wyjazdu, a szczególnie jak wsiadałem do pociągu relacji Gdynia-Wrocław we czwartek 4.50 rano, przyszła mi taka myśl, że przecież dokładnie to przeżywałem 17 lat temu (jejku, jak ten czas leci...), jadąc na pierwszy koncert do Pragi. Tyle tylko, że teraz było inaczej, umówiony z ekipa forumową, wszystko załatwione, komórki, internet i inne.

Na dworcu we Wrocku czekali na mnie Robson i Mary, którzy mieli za zadanie przytrzymać szynobus (notabene pierwszy raz jechałem tym wynalazkiem i nie mam uwag-pierwsza klasa) Wrocław-Drezno jakby moje połączenie się opóźniło (a miałem tylko 15 minut na przesiadkę i co by ni mówić drżałem o to podczas całej podróży z Gdyni). Nic złego się nie stało i razem z Wrocka pojechaliśmy na nasz koncert w Dreźnie.

Przybyliśmy do Drezna o godzinie 16.00 i od razu w tramwaj nad rzekę Elbę, gdzie czekał na nas już nasz Mirek, polujący na spotkanie z Mirkiem. Okazało się, że Land Rovery pojechały "gdzieś". Udało nam się dotrzeć, przywitaliśmy się serdecznie i oczekiwaliśmy na spotkanie z naszym idolem. Układaliśmy sobie różne scenariusze, co i jak powiedzieć, bo szczerze mówiąc, chętnych na autografy nie było za dużo. Tak jak już napisał Robson, dźwięki I dug up a diamond, rozwiały nasze nadzieję i w głowie pytanie, jak on tu się dostał. Braliśmy nawet pod uwagę przeprawę przez Elbę motorówką-hehehe. Niemniej jednak obiecaliśmy sobie, że "jeszcze cię Mark dorwiemy" i co? I już nazajutrz nasz Mirek doświadczył tego w całej okazałości (co dokumentuje nasze forum). Sceneria koncertu doskonała, scena tyłem do rzeki, cześć miejsc stojących, cześć siedząca, z tyłu za siedzącymi wielki baner: "HEUTE MARK KNOPFLER" Mirek udzielił nam swego samochodu, gdzie mogliśmy schować podręczne bagaże, jednocześnie opowiadając i pokazując , gdzie spotkał z Johnem McCuskerem-dwie godziny wcześniej.

Przybyliśmy do wejścia koło 17 z haczykiem i okazało się, że czeka już całkiem sporo ludzi-ups, chyba pierwsze rzędy nie dla nas, pomyślałem. A z drugiej strony znając mentalność sąsiadów z zachodniej granicy, to pewnie spacerkiem pójdą na piwko i wurst. Około godziny 18.30 zaczęli wpuszczać VIP-ów, a ja stawałem na palcach, żeby dostrzec jak sytuacja przy samej scenie. Nie było źle, tłoku nie było. W końcu jestem, sprint z Robsonem pod scenę, jesteśmy w 3 rzędzie-doskonały wynik, dokładnie na godzinie dwunastej przed Markiem Uśmiech. Za chwilę dołączają do nas Mary i Mirek. Ścisku pod sceną nie ma, słońce świeci, jesteśmy szczęśliwi. Część widzów postanowiła oglądać koncert MK z mostu nieopodal, który z każdą minutą zapełniał się coraz bardziej . Kilka minut przed 20-tą wyszedł z boku sceny na moment Paul Crockford (w swojej hawajskiej koszuli-czyżby dzisiaj jednak nie marynarka Union Jack?). Nie, parę minut po 20.00 raz jeszcze Paul Crockford we wspomnianej marynarce i jego głośnie:

Guten Abend Meine Damen und Herren: Mark Knopfler!!!

Wyszli na scenę, Glen i Ian Thomas w okularach przeciwsłonecznych, Mark w szarawej koszuli i zaczęli od What It Is, tak jak na całej trasie. Brzmienie od początku bardzo dobre, selektywne dźwięki poszczególnych instrumentów. W głowie miałem/mieliśmy jedno co będą grać? Czy będzie to inny koncert niż Łodzi, jak dużo zmian? Pierwsza już po Corned Beef City, bo Cleaning My Gun-bardzo lubię ten kawałek koncertowy. Ciekawostką było, że pękła struna w gitarze Richarda podczas tego numeru, ale szybko pojawił się jego techniczny i podał Stratocastera Signature MK w zamian.

Wspaniale było patrzeć na muzyków, cieszących się swoją wzajemną obecnością i grą, nie było w tym żadnego udawania,a pełen autentyzm-mogę tylko powtórzyć za Robsonem i Mirkiem. Cała ekipa w doskonałych humorach, wypoczęta, na pełnym luzie. Koncert rozwijał się dalej, po HFB-jak ten kawałek na żywo brzmi, kolejna niespodzianka, bo I dug up a diamond-w zasadzie to słyszeliśmy na próbie, ale kiedyś na próbie było też Silverstone Blues i nigdy na żywo go nie usłyszeliśmy. Mi to jednak troszkę zabrakło wejścia, na drugim Les Paulu, Richarda, ale poza tym kawałek doskonały.

Potem, jak w Łodzi: I used I could, czyżby? O nie! Bo dołącza do ekipy Nigel Hitchcock na saksofonie, ależ to wspaniale zagrało! A więc jest szansa na R&J z saksem i Going Home-pomyślałem. I tak się stało, bo zaraz potem Romeo z lśniącym w promieniach słońca Nationalem i Nigelem na saksie-nigdy nie dane mi było tego tak słyszeć, a wiecie, że ja nie przepadam za Romeo, a aranżacja z saksofonem sprawiła, kapitalnie to wybrzmiało. Jak wspomniał Robert, aranżacja saksofonu trochę inna, a solo końcowe MK na gitarze cudne. Czyżby Sułtani w następnej kolejności? Jednak nie, gdyż większość muzyków poszła za kulisy, zapewne czegoś się napić, a na scenie zostało ich trzech: MK, IT, GW. I teraz napiszę może coś, co wielu uzna za nie do pomyślenia, ale absolutnie nie zabrakło mi Sułtanów, bo to co zrobili wyżej wymienieni w Song For Sonny Liston przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Nie wiem, czy nie najmocniejszy punkt koncertu, a na pewno najbardziej zaskakujący, czułem bas Glena na sobie, takie ogromne natężenie dźwięku., solówki Knopflera i bębny Thomasa wspaniałe. Absolutnie fenomenalne wykonanie, dłuższe niż na innych trasach! Jedynie co, to szkoda, że MK nie zagrał tego na swoim błękitnym Les Paulu, a na Sunburst.

Jeszcze nie zdążyliśmy ochłonąć i podzielić się kolejnymi uwagami, a tu kolejny nowy kawałek Dream Of The Drowned Submariner z Hitchcockiem na klarnecie. Bardzo dobrze, że teraz to, bo musieliśmy ostudzić emocje po Sonnym. Piękna pieśń-tak, moim zdaniem pieśń, nie piosenka. Zresztą sami zobaczcie Uśmiech http://www.youtube.com/watch?v=h0DYU1dIKXg.Koniec "podwodniaka" i znajome dźwięki otworzyły Postcards (popis na flecikach Johna i Mike)-oczywiście MK przedstawił zespół, świetna, wesoła piosenka, dobrze, że grana na tej trasie.
Po "Pocztówkach" Marbletown, ale jakby dłużej (chyba z 15 minut!) i mocniej niż w Łodzi, a może to tylko sugestia? O tym utworze chyba już wszystko napisaliśmy, jeden z najmocniejszych solowych kawałków koncertowych MK, wielkie rzeczy zaczynają się, gdy wybrzmiewają ostatnie słowa i zaczyna się instrumentalna gonitwa, cudo!!! Dokładnie to samo można napisać o Speedway-dla mnie jednak, to nie jeden z najmocniejszych solowych utworów koncertowych, jak Marbletown, ale zdecydowany numer jeden!!! Koncert solowy MK bez tego kawałka, nie, nigdy! Ściana dźwięku uderzająca w nas i solówki Marka wprawiły w zachwyt. Stałem i z niedowierzania kręciłem głową. W międzyczasie nasza Mary, sobie znanym tylko sposobem znalazła się w pierwszym rzędzie przy scenie. Powoli zaczęło zachodzić słońce gdy zaczynali Telegraph Road, skojarzenia z Bazyleą jak najbardziej na miejscu, pełna moc, więcej nie trzeba tu pisać, każdy wie, czym jest TR dla wielu i czym jest ta epicka opowieść dla mnie.

Pozostawało pytanie, co na bisy? Skoro był Nigel? Mirek, trafił idealnie. Bo najpierw Shangri-La, w wersji krótszej, okrojonej o solo fortepianowe-znane nam z trasy 2005, ale za to z saksofonem, kolejny raz kręcę z niedowierzania głową. "It's the end of the perfect day" śpiewał Mark do mikrofonu i w rzeczywistości tak było. Wyszli jeszcze raz, już gdy zaszło słońce i zagrali Going Home-takie jakim się zachwyciłem, gdy usłyszałem to po raz pierwszy, w roku 1993 z Wembley Arena z TVP2, z saksofonem w roli głównej, 20 lat... I to był już naprawdę koniec, na nic zdały się owacje i wrzaski zgromadzonej publiczności, nie wyszli, byli już w drodze going home...

To teraz powrót na ziemię i trochę statystyki: MK zagrał 37% procent nowych utworów w porównaniu z Łodzią, co uczyniło ten koncert dla mnie i nie tylko wyjątkowym. Dźwięk prawie bez zarzutu (raz problemy z dęciakami), nic nie ginęło, chociaż koncert na otwartej przestrzeni. Sceneria piękna, pogoda perfekcyjna, zieloni widoczni Uśmiech, cóż można było chcieć więcej Uśmiech? Dodatkowo część utworów, ze względu na saksofonistę, inaczej zagrana, co mnie ucieszyło jeszcze bardziej, a Going Home z saksofonem przepięknie zakończyło ten występ.

Niemniej jednak wieczór się nie skończył, gdyż kolejne kilka godzin spędziliśmy razem ciesząc się swoją obecnością i oczywiście rozprawiając o tym, co się wydarzyło.
Przed nami pozostała podróż do Polski, a Mirek udał się do siebie, zapewne nie przypuszczając jakie chwile będzie mu dane przeżyć nazajutrz w Bad Margnentheim.

W piątek około 22.00 zameldowałem się z powrotem w Gdyni, długo trwała ta podróż do domu i cała eskapada, ale każde z tych 41 godzin poza domem było warte każdej sekundy z ponad 2 godzin koncertu Marka Knopflera w Dreźnie i wszystkich chwil spędzonych pośród "Towarzyszy Broni", 8 lipca 2013 roku w ramach trasy "Privateering"

Dziękuję Wam: Mirku, Mary, Robsonie.
A long time ago came a man on a track...
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Wyjazd na koncert, Drezno 4 lipca 2013 - przez mirek - 22.05.2013, 23:19
Wyjazd na koncert, Drezno 4 lipca 2013 - przez mirek - 23.05.2013, 16:32
Wyjazd na koncert, Drezno 4 lipca 2013 - przez mirek - 24.05.2013, 19:12
Wyjazd na koncert, Drezno 4 lipca 2013 - przez mirek - 25.05.2013, 14:46
Wyjazd na koncert, Drezno 4 lipca 2013 - przez mirek - 25.05.2013, 15:20
Wyjazd na koncert, Drezno 4 lipca 2013 - przez mirek - 07.06.2013, 15:12
Wyjazd na koncert, Drezno 4 lipca 2013 - przez mirek - 12.06.2013, 22:34
Wyjazd na koncert, Drezno 4 lipca 2013 - przez mirek - 13.06.2013, 18:06
Wyjazd na koncert, Drezno 4 lipca 2013 - przez mirek - 14.06.2013, 07:46
Wyjazd na koncert, Drezno 4 lipca 2013 - przez mirek - 21.06.2013, 09:08
Wyjazd na koncert, Drezno 4 lipca 2013 - przez mirek - 27.06.2013, 12:11
Wyjazd na koncert, Drezno 4 lipca 2013 - przez mirek - 29.06.2013, 12:55
Wyjazd na koncert, Drezno 4 lipca 2013 - przez ania - 29.06.2013, 22:58
Wyjazd na koncert, Drezno 4 lipca 2013 - przez mirek - 01.07.2013, 16:51
Wyjazd na koncert, Drezno 4 lipca 2013 - przez ania - 08.07.2013, 08:45
Wyjazd na koncert, Drezno 4 lipca 2013 - przez mary - 18.07.2013, 17:33
Wyjazd na koncert, Drezno 4 lipca 2013 - przez pablosan - 21.07.2013, 10:52
Wyjazd na koncert, Drezno 4 lipca 2013 - przez mary - 21.07.2013, 21:36

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  10, 11 lipca Kraków, Gdańsk Robson 3 9,544 15.07.2019, 18:47
Ostatni post: MARTINEZ
  Koncert Solid Rock kamilo7 2 14,306 29.01.2017, 01:34
Ostatni post: kamilo7
  Bob Dylan i Mark Knopfler na trasie Robson 911 1,078,997 23.11.2012, 20:33
Ostatni post: Robson
  Bob i Mark razem na trasie-Hannover 06.11 Dawid 12 29,510 16.08.2012, 08:06
Ostatni post: Chuckovskyyy
  Brawo Za Koszulki Na Tour 2006 aaadam 9 27,715 26.08.2011, 17:24
Ostatni post: eliasz
  Koncert MK w sieci kin Robson 1 11,700 16.08.2010, 18:17
Ostatni post: Dawid
  Londyńczycy na start Andrzej 232 301,315 03.06.2010, 18:41
Ostatni post: mirek
  MK w Budapeszcie, 4 lipca 2010 pablosan 18 33,884 02.06.2010, 19:50
Ostatni post: pablosan
  Koszulki na tour 2010 :) Raingod 42 94,763 25.01.2010, 17:26
Ostatni post: Robson
  Występ na Trafalgar Square w Londynie Robson 16 30,428 01.12.2009, 18:23
Ostatni post: macsa

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości