19.05.2013, 20:14
Nie da się ukryć Igor…
Chociaż emocje po łódzkim koncercie nadal pewnie jeszcze buzują w wielu z nas, postanowiłem odświeżyć londyński wątek. W końcu czas biegnie nieubłaganie, z tym że w tym przypadku, niezwykle się z tego cieszę.
Pomyślałem, że pozwolę sobie podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami na temat wyjazdu.
Przeglądałem możliwości transportu z lotniska Stansted do centrum Londynu i jak na razie znalazłem jedną (co nie znaczy jedyną) sensowną opcję. Czyli autobus A6 national express - połęczenie z lotniska do stacji do przystanku Marble Arch – czyli 28 minut na piechotę od naszego hostelu. Przewoźników jest zresztą całe mnóstwo więc niewykluczone, że uda nam się znaleźć jeszcze jakąś lepszą emocję. Tak czy inaczej warto zawsze kupić „return ticket’ – wychodzi taniej, z tego co pamiętam nie trzeba nawet z wyprzedzeniem deklarować godziny wyjazdu z powrotem z centrum Londynu na lotnisko. Autobusu jeżdżą przez całą dobę – średnio co 20min.
Zresztą tutaj wszystko jest napisane:
http://www.nationalexpress.com/assets/up...s/a6a9.pdf
Dobrze by też było odszukać w domu (jeśli się pamięta, że się kiedyś miało) oyster card do przejazdów po mieście – uniknie się tym samym 3 funtów za zakup nowej a poza tym bardzo możliwe, że zostały na niej jeszcze jakieś pieniądze, które na pewno się przydadzą.
Jeśli ktoś z Was ma adapter do „angielskiego prądu” – z całą pewnością też się przyda – chociaż nie sądzę żeby w hostelu nie można było wypożyczyć.
Na sobotę mam propozycję wycieczki śladami Dire Straits i Marka Knopflera. Na trasie m.in.
1. Farrer House – miejsce gdzie wszystko się zaczęło. Obowiązkowe zdjęcia z pamiątkową tabliczką.
2. British Grove Studios
3. Londyński dom Marka Knopflera – gdzie miałby nocować Knopfler jak nie w swoim londyńskim domu podczas cyklu koncertów w RAH? Może to i naiwne, ale kto wie czy przypadkiem nie będzie nam akurat dane przeżyć tego samego co Mirek i Jambore w Luxemburgu? A poza tym to bardzo przyjemne dzielnica do spacerowania.
4. OPCJA - Pub (kiedyś The White Swan, teraz podobno Millers) – tak czy inaczej według biografii, w trakcie lektury której właśnie jestem, jest to miejsce, w którym zrodził się pomysł nagrania Sułtanów Swingu. Opcja dlatego, że z tego co wyczytałem pub jest teraz nieczynny, budynek na zdjęciu wygląda jak do rozbiórki - zresztą zobaczcie sami: http://maps.google.pl/maps?hl=pl&q=White...a=N&tab=il jednakże wydaje mi się, że dla fana może to być istotne miejsce, a poza tym jest całkiem blisko Farrer House.
5. Przejście dla pieszych i studio nagraniowe na Abbey Road
– całkiem niedaleko od naszego hostelu (biorąc pod uwagę rozmiary Londynu).
To są miejsca które w pierwszej chwili przyszły mi na myśl. Jeśli macie jeszcze jakieś inne propozycje piszcie proszę w tym temacie. Mam nadzieję, że uda nam się wszystko ze sobą pogodzić. Acha – i najważniejsze. Nie chciałbym żebyście pomyśleli, że chcę się z czymkolwiek narzucać. To po prostu tylko moja luźna propozycja jak można spędzić parę godzin w Londynie, mam nadzieję w przyjemne i w ściśle związany z powodem wyjazdu sposób.
Przede wszystkim mam jednak nadzieję, że u Maćka w skrzynce pocztowej znajdzie się już za niedługo awizo oznajmiające, że bilety w końcu do nas dotarły…
Pozdrawiam serdecznie! W.
Chociaż emocje po łódzkim koncercie nadal pewnie jeszcze buzują w wielu z nas, postanowiłem odświeżyć londyński wątek. W końcu czas biegnie nieubłaganie, z tym że w tym przypadku, niezwykle się z tego cieszę.
Pomyślałem, że pozwolę sobie podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami na temat wyjazdu.
Przeglądałem możliwości transportu z lotniska Stansted do centrum Londynu i jak na razie znalazłem jedną (co nie znaczy jedyną) sensowną opcję. Czyli autobus A6 national express - połęczenie z lotniska do stacji do przystanku Marble Arch – czyli 28 minut na piechotę od naszego hostelu. Przewoźników jest zresztą całe mnóstwo więc niewykluczone, że uda nam się znaleźć jeszcze jakąś lepszą emocję. Tak czy inaczej warto zawsze kupić „return ticket’ – wychodzi taniej, z tego co pamiętam nie trzeba nawet z wyprzedzeniem deklarować godziny wyjazdu z powrotem z centrum Londynu na lotnisko. Autobusu jeżdżą przez całą dobę – średnio co 20min.
Zresztą tutaj wszystko jest napisane:
http://www.nationalexpress.com/assets/up...s/a6a9.pdf
Dobrze by też było odszukać w domu (jeśli się pamięta, że się kiedyś miało) oyster card do przejazdów po mieście – uniknie się tym samym 3 funtów za zakup nowej a poza tym bardzo możliwe, że zostały na niej jeszcze jakieś pieniądze, które na pewno się przydadzą.
Jeśli ktoś z Was ma adapter do „angielskiego prądu” – z całą pewnością też się przyda – chociaż nie sądzę żeby w hostelu nie można było wypożyczyć.
Na sobotę mam propozycję wycieczki śladami Dire Straits i Marka Knopflera. Na trasie m.in.
1. Farrer House – miejsce gdzie wszystko się zaczęło. Obowiązkowe zdjęcia z pamiątkową tabliczką.
2. British Grove Studios
3. Londyński dom Marka Knopflera – gdzie miałby nocować Knopfler jak nie w swoim londyńskim domu podczas cyklu koncertów w RAH? Może to i naiwne, ale kto wie czy przypadkiem nie będzie nam akurat dane przeżyć tego samego co Mirek i Jambore w Luxemburgu? A poza tym to bardzo przyjemne dzielnica do spacerowania.
4. OPCJA - Pub (kiedyś The White Swan, teraz podobno Millers) – tak czy inaczej według biografii, w trakcie lektury której właśnie jestem, jest to miejsce, w którym zrodził się pomysł nagrania Sułtanów Swingu. Opcja dlatego, że z tego co wyczytałem pub jest teraz nieczynny, budynek na zdjęciu wygląda jak do rozbiórki - zresztą zobaczcie sami: http://maps.google.pl/maps?hl=pl&q=White...a=N&tab=il jednakże wydaje mi się, że dla fana może to być istotne miejsce, a poza tym jest całkiem blisko Farrer House.
5. Przejście dla pieszych i studio nagraniowe na Abbey Road
– całkiem niedaleko od naszego hostelu (biorąc pod uwagę rozmiary Londynu). To są miejsca które w pierwszej chwili przyszły mi na myśl. Jeśli macie jeszcze jakieś inne propozycje piszcie proszę w tym temacie. Mam nadzieję, że uda nam się wszystko ze sobą pogodzić. Acha – i najważniejsze. Nie chciałbym żebyście pomyśleli, że chcę się z czymkolwiek narzucać. To po prostu tylko moja luźna propozycja jak można spędzić parę godzin w Londynie, mam nadzieję w przyjemne i w ściśle związany z powodem wyjazdu sposób.
Przede wszystkim mam jednak nadzieję, że u Maćka w skrzynce pocztowej znajdzie się już za niedługo awizo oznajmiające, że bilety w końcu do nas dotarły…
Pozdrawiam serdecznie! W.
"And what have you got at the end of the day?
What have you got to take away?
A bottle of whisky and a new set of lies
Blinds on the window and a pain behind the eyes..."
What have you got to take away?
A bottle of whisky and a new set of lies
Blinds on the window and a pain behind the eyes..."

