Nie wytrzymałem. Dzisiaj po porannej kawie wsiadłem w samochód i pojechałem do Empiku do Zielonej Góry(80km). Leżała zaraz przy samym wejściu, na samym wierzchu. W samym empiku przez dwie godziny wybiórczo przeczytałem połowę, mimo iż kilkakrotnie z galerii handlowej dzwoniła moja małżonka , potrzebując uregulować rachunki upatrując sobie właśnie w mojej osobie strategicznego sponsora.
Gdy przeczytałem relację z Torwaru 2005 napisaną przez ......"oratora" to stringi mi spadły. Gdzie ja ?, u boku tak fantastycznych forumowych osobowości. Byłem osobą , która autentycznie o napisaniu tej książki dowiedziała się ostatnia. Wszystko miało być dla forumowiczów niespodzianką.
Fajna wypowiedz Marka , na temat Polaków, że przy stoliku podczas powitania każdy wstaje podając rękę. Na wyspach jest to nie do pomyślenia.No proszę należy tylko żałować, że Mark podczas spotkania nie trafił na mnie - pewnie miałby o czym pisać. W książce są wspomnienia ze spotkań z Polakami i co najważniejsze z naszego grona. Rzetelne biograficzne rozdziały, opracowane z tak niesamowitą pieczołowitością......... To idę poczytać.
Gdy przeczytałem relację z Torwaru 2005 napisaną przez ......"oratora" to stringi mi spadły. Gdzie ja ?, u boku tak fantastycznych forumowych osobowości. Byłem osobą , która autentycznie o napisaniu tej książki dowiedziała się ostatnia. Wszystko miało być dla forumowiczów niespodzianką.
Fajna wypowiedz Marka , na temat Polaków, że przy stoliku podczas powitania każdy wstaje podając rękę. Na wyspach jest to nie do pomyślenia.No proszę należy tylko żałować, że Mark podczas spotkania nie trafił na mnie - pewnie miałby o czym pisać. W książce są wspomnienia ze spotkań z Polakami i co najważniejsze z naszego grona. Rzetelne biograficzne rozdziały, opracowane z tak niesamowitą pieczołowitością......... To idę poczytać.
We are the sultans of swing...

