30.09.2005, 00:20
Zaczynalem wlasnie studia.
Pamietam, jade autobusem do domu, jest cieply jesienny wieczor, taki kiczowaty rozowy zachod slonca. Stoje na przednim podescie autobusu i jest mi z jakiegos niewiadomego powodu jakos tak cholernie dobrze... A w sluchawkach
It's the end of a perfect day
Jakis czas pozniej, kiedys spadl juz snieg, szedlem na zajecia zanim wstalo slonce. Wszedzie bialo, wszyscy jeszcze spia, a ja jak jakis glupek ide na przystanek.
5.15 am... Snow laying all around
Pamietam, ze kiedys jak mi sie baterie skonczyly i wracalem do domu po ciemku przez snieg w taki cholerny mroz, to przez szczekajace zeby spiewalem wlasnie ten utwor - czarny humor w koncu rzadzi
Chyba na zawsze mi sie Shangri-la bedzie z tymi momentami kojarzyc.
Pamietam, jade autobusem do domu, jest cieply jesienny wieczor, taki kiczowaty rozowy zachod slonca. Stoje na przednim podescie autobusu i jest mi z jakiegos niewiadomego powodu jakos tak cholernie dobrze... A w sluchawkach
It's the end of a perfect day
Jakis czas pozniej, kiedys spadl juz snieg, szedlem na zajecia zanim wstalo slonce. Wszedzie bialo, wszyscy jeszcze spia, a ja jak jakis glupek ide na przystanek.
5.15 am... Snow laying all around
Pamietam, ze kiedys jak mi sie baterie skonczyly i wracalem do domu po ciemku przez snieg w taki cholerny mroz, to przez szczekajace zeby spiewalem wlasnie ten utwor - czarny humor w koncu rzadzi

Chyba na zawsze mi sie Shangri-la bedzie z tymi momentami kojarzyc.

