25.09.2005, 12:29
No, i po wszytskim. Zagrał. Trochę krótko - niecałe półtorej godziny. Ale wstęp i zakończenie miał mistrzowskie. Na poczatku nieco zagubionš publicznoć zaskoczył nagłym pojawieniem się i dynamicznym "Message In A Bottle". A jako przedostatnie - niemiertelne "Every breath You take". Troszkę za mało wycišgnšł w refrenie, jak na mój gust. Zawsze potrafił dać takie paronastosekundowe wydłużenie refrenu na jednym wydechu. Tym razem swoje struny głosowe powięcił w innym kawałku. I przez to "Every..." troszkę się zubożyło. Dzięki temu powstała tak nieco miększa, żeby nie powiedzieć balladowa wersja tej piosenki. Ale i tak było super!
PS. Tak, żeby zamknšć spekulacje. "MFN" nie było...
PS. Tak, żeby zamknšć spekulacje. "MFN" nie było...

