22.09.2005, 21:45
Dobra! Napiszę! A co! Mam prawo, żeby mi się co nie podobało. Ale wiem, że to trochę kontrowersyjne...
1. Private Invastigation - po prostu nie znoszę. Sorry. Nie wiem, dlaczego wszędzie jest uznawane za jedne z 15 najlepszych utworów Marka. Dla mnie to po prostu smęt jakich mało. Brak melodii, jakiej spójnoci. Słowem kicha!
2. Rudiger - jak wyżej. Do szewskiej pasji mnie doprowadza, że Mark gra to na każdym koncercie. I chyba lubi ten utwór. Jak tylko wznawał jakie wersje, to od razu tego "Rudigera". Ehh... Szkoda...
3. Money For Nothing - owszem, wstęp liczny, końcówka też niczego sobie. Ale rodek? Bo ja wiem... nic specjalnego. Takie nijakie. A wszyscy nie interesujšcy się twórczociš Marka Knopflera kojarzš go włanie z tego utworu. To przykre...
No, dobra.. Wystarczy... Uff... Tylko, błagam. Nie linczujcie
1. Private Invastigation - po prostu nie znoszę. Sorry. Nie wiem, dlaczego wszędzie jest uznawane za jedne z 15 najlepszych utworów Marka. Dla mnie to po prostu smęt jakich mało. Brak melodii, jakiej spójnoci. Słowem kicha!
2. Rudiger - jak wyżej. Do szewskiej pasji mnie doprowadza, że Mark gra to na każdym koncercie. I chyba lubi ten utwór. Jak tylko wznawał jakie wersje, to od razu tego "Rudigera". Ehh... Szkoda...
3. Money For Nothing - owszem, wstęp liczny, końcówka też niczego sobie. Ale rodek? Bo ja wiem... nic specjalnego. Takie nijakie. A wszyscy nie interesujšcy się twórczociš Marka Knopflera kojarzš go włanie z tego utworu. To przykre...
No, dobra.. Wystarczy... Uff... Tylko, błagam. Nie linczujcie

