24.05.2012, 17:02
Cała filozofia money for nothing to kaczka ustawiona w jednej pozycji. Radzę samemu spróbować, bo jeszcze ktoś znów zacznie się pluć jak przy poprzedniej mojej wypowiedzi a propos Silvertown Blues.
Natomiast z korgiem kolegi Martineza miałem do czynienia i strasznie wspominam ten okres. na szczęście pożyczyłem go od znajomego i nie wydałem ani złotówki (nie licząc kosztów benzyny zużytej na drogę, żeby go odebrać). Brzmi niesamowicie biednie, plastikowy pedał nie nadaje się absolutnie do niczego.
Natomiast z korgiem kolegi Martineza miałem do czynienia i strasznie wspominam ten okres. na szczęście pożyczyłem go od znajomego i nie wydałem ani złotówki (nie licząc kosztów benzyny zużytej na drogę, żeby go odebrać). Brzmi niesamowicie biednie, plastikowy pedał nie nadaje się absolutnie do niczego.

