fig
trochę się rozpoznaję w tym co piszesz, chociaż musze sprecyzować że raczej nie mam tendencji do kpienia z innych artystów w imię uwielbienia dla MK. Raczej
Nie, no, nie mam przecież.
nawet w ciągu ostatniego roku parę rzeczy mi się spodobało, ale racją jest, że czegokolwiek innego słucham mam wrażenie że to "coś" dzieli kosmos od muzyki markowej
że jest wtórne i poślednie, mimo wszystko
w tej chwili muzyka MK jest dla mnie czymś absolutnie idealnym
mimo że podobają mi się inne rzeczy i słucham ich ( nawet świadomie staram się czasem "odstawić" MK na rzecz czegoś innego), to i tak ilekroć zabrzmi coś markowego mam dokładnie takie wrażenie że jestem w domu, tam gdzie powinnam być, no, nie wiem jak to inaczej okreslić...
o innych uczuciach nie będę mówić, bo wiem że to tutaj ryzykowna sprawa
sorry za off
i dzięki fig że sie podzieliłeś
a wracając do tematu to ja dzisiaj przerabiam Are we in trouble w różnych konfiguracjach, np w takiej ( bardzo ładnej, takiej retro jakby): plus to że nie jestem przyzwyczajona że ta końcowa sołowka ma wyraźny koniec i nie rozmywa się po prostu jakby w połowie.... co mnie zawsze doprowadza do ropaczy
http://www.youtube.com/watch?v=IzYi6R4_c1s
krótko mówiąc: szaleństwa ciąg dalszy.
chociaż dla mnie to juz żadne szaleństwo, tylko element codzienności.

trochę się rozpoznaję w tym co piszesz, chociaż musze sprecyzować że raczej nie mam tendencji do kpienia z innych artystów w imię uwielbienia dla MK. Raczej
Nie, no, nie mam przecież.nawet w ciągu ostatniego roku parę rzeczy mi się spodobało, ale racją jest, że czegokolwiek innego słucham mam wrażenie że to "coś" dzieli kosmos od muzyki markowej
że jest wtórne i poślednie, mimo wszystko
w tej chwili muzyka MK jest dla mnie czymś absolutnie idealnym
mimo że podobają mi się inne rzeczy i słucham ich ( nawet świadomie staram się czasem "odstawić" MK na rzecz czegoś innego), to i tak ilekroć zabrzmi coś markowego mam dokładnie takie wrażenie że jestem w domu, tam gdzie powinnam być, no, nie wiem jak to inaczej okreslić...
o innych uczuciach nie będę mówić, bo wiem że to tutaj ryzykowna sprawa

sorry za off
i dzięki fig że sie podzieliłeś
a wracając do tematu to ja dzisiaj przerabiam Are we in trouble w różnych konfiguracjach, np w takiej ( bardzo ładnej, takiej retro jakby): plus to że nie jestem przyzwyczajona że ta końcowa sołowka ma wyraźny koniec i nie rozmywa się po prostu jakby w połowie.... co mnie zawsze doprowadza do ropaczy

http://www.youtube.com/watch?v=IzYi6R4_c1s
krótko mówiąc: szaleństwa ciąg dalszy.
chociaż dla mnie to juz żadne szaleństwo, tylko element codzienności.

