23.11.2011, 13:57
poruszające to bylo ile respektu Mark wyraził wobec Dylana w tym kawałku...
gesty reką, otwarta postawa, naprawdę -klasa...
Dylan jak Dylan
ale przynajmniej wydawał się być zadowolony
ciekawe czy za kulisami oni w ogóle jakoś więcej ze sobą rozmawiali w trakcie tego tournee...
bo może sytuacja wygladała tak, że Dylan dawal dyla w swoją stronę, a Mark z ekipą w swoją...
cekawa jestem ile zostało z tych ich czysto prywatnych relacji.
fajny koniec trasy, reasumując
fajny kawałek
a mnie niezmiennie rozbraja markowy uśmiech..
Ps; i nawet jeśli prawdą jest że w Genewie jak pisał Pierre, obydwaj wylogowali się ze sceny bez pożegnania się z publicznoscią, tak teraz patrząc na ten filmik tak sobie myslę że zrehabilitowali się w sposób całkowicie satysfakcjonujący
oglądam to, ogladam i się napatrzeć nie moge..
gesty reką, otwarta postawa, naprawdę -klasa...
Dylan jak Dylan

ale przynajmniej wydawał się być zadowolony
ciekawe czy za kulisami oni w ogóle jakoś więcej ze sobą rozmawiali w trakcie tego tournee...

bo może sytuacja wygladała tak, że Dylan dawal dyla w swoją stronę, a Mark z ekipą w swoją...
cekawa jestem ile zostało z tych ich czysto prywatnych relacji.
fajny koniec trasy, reasumując
fajny kawałek
a mnie niezmiennie rozbraja markowy uśmiech..

Ps; i nawet jeśli prawdą jest że w Genewie jak pisał Pierre, obydwaj wylogowali się ze sceny bez pożegnania się z publicznoscią, tak teraz patrząc na ten filmik tak sobie myslę że zrehabilitowali się w sposób całkowicie satysfakcjonujący
oglądam to, ogladam i się napatrzeć nie moge..

