21.11.2011, 14:16
Bart napisał(a):Z jednej strony moja wersja podoba mi się bardziejale ta tutaj trzyma w klamrach całość poprzez "jakie szczęście" - Mark też każdą zwrotkę rozpoczął podobnie.
Powiem jeszcze, że nigdy się w ten tekst nie wsłuchiwałem, aż do teraz - i to jest dla mnie najważniejsze w takich dyskusjach.
A już tak całkiem humorystycznie, mam zamiennik do "też mi coś"Pamiętacie reklamę jakiejś sieci telkom, w której grajek jechał grać hejnał i samochód mu się zepsuł, więc hejnał poszedł przez komórę? Tenże grajek rozmawiając przez telefon powiedział: "ta, mhm!" - no idealnie
Nawet się rymuje z "whoop de doo", i znaczenie trzyma
Z tym znaczeniem "whoop-de-doo" to trochę skomplikowana sprawa. W słowniku kościuszkowskim są tylko dwa znaczenia:
1. balanga.
2. zamieszanie, dużo szumu (wokół czegoś).
To zdecydowanie za mało, bo "whoop-de-doo" jest najczęściej stosowane jako przymiotnik (np. "a whoop-de-doo speech" oznacza przemówienie, w którym jest dużo krzykliwych sformułowań, ale mało merytorycznej treści) i wykrzyknik, który tak naprawdę ma znaczenie kontekstowe, bo sam w sobie nic nie znaczy. Używa się go, kiedy chcemy zdewaluować nieco poprzedzającą wypowiedź, pomniejszyć jej efekt, a nawet zaprzeczyć z sarkazmem - a więc odpowiednik angielskiego wykrzyknika "Big deal!". Ponieważ nie znajduję w polskim (chyba, że na jakimś poziomie bardzo nieformalnym, albo wręcz slangowym) innego określenia, zaproponowałem "też mi coś!" bo 1) idealnie oddaje znaczenie i 2) ma trzy sylaby. Samo "whoop-de-doo" nie jest slangowe, wręcz odwrotnie, choć może być przenoszone do języka wulgarnego - np. można powiedzieć "whoop-de-flipping-do" (mniej wulgarnie) albo ""whoop-de-fucking-do" (bardziej wulgarnie.


ale ta tutaj trzyma w klamrach całość poprzez "jakie szczęście" - Mark też każdą zwrotkę rozpoczął podobnie.
Nawet się rymuje z "whoop de doo", i znaczenie trzyma