20.11.2011, 23:13
numitor napisał(a):Przecież o drugorzędność mi nie chodziło subiektywną (bo dla mnie, oczywiście, jest pierwszorzędny) - tylko o postrzeganie przez historię muzyki.
A dla historii muzyki Knopfler nie jest (chyba się zgodzicie ze mną) w tym samym rzędzie, co Chopin i The Beatles. Prawda?
Oczywiście że jest!
Czy dla Ciebie liczy się tylko ilość odbiorców? Czy to, że The Beatles są znani przez (prawdopodobnie) większą ilość ludzi na świecie oznacza, że są artystami wyższej kategorii? Dla mnie ich piosenki są dobre, a Marka bardzo dobre. Można zrobić światowy ranking, w którym wyłoniłoby się miarę artyzmu obu przykładowych twórców. Tylko po co? Nie o to chodzi. Chodzi o to, że żyjemy w wolnym świecie i mamy prawo wyrażać swoje opinie.
Moja jest taka: Mark Knopfler jest dla mnie od 20 lat najlepszym artystą wszechczasów. I cieszę się ogromnie, że żyję w tych samych czasach, co on. Ba, mogę nawet brać udział w jego koncertach, czego podejrzewam moje wnuki będą mi bardzo zazdrościły. To naprawdę wielkie wyróżnienie. I jestem za nie wdzięczny losowi.
Utwory Chopina możemy słuchać jedynie w obcych wykonaniach. To smutne w porównaniu z tym, że muzykę Marka mamy wciąż możliwość słuchać w oryginale na żywo.
„ten sławny koncert DS z Bazylei” … „zdarlem te tasme do czarno-bialosci....”

