18.11.2011, 21:29
numitor napisał(a):To zależy. Jeśli idę na koncert Plácido Domingo to wtedy patrzę na niego w większości przez pryzmat umiejętności wokalnych. Ale przy Knopflerze wokal nie ma już dla mnie takiego znaczenia, natomiast przy Dylanie ma jeszcze mniejsze.
Robson, naprawdę tak trudno to zrozumieć?
Napisałem, że się wyłączam z tego sporu, więc tylko chciałbym serdecznie pozdrowić Numitora i podziękować mu za powyższy post. Ma u mnie piwo.
Ponieważ to jednak jest forum fanów Knopflera, opowiem wam anegdotkę, która połączy oba wątki i chyba was rozbawi. W '78 albo '79 roku usłyszałem w polskim radiu piosenkę. Nie słuchałem specjalnie radia - ono sobie gdzieś tam grało w tle, nastawione na Trójkę. Słucham wokalisty - brzmi trochę jak Dylan, tylko muzyka nie ta. Robię radio głośniej i nadal nie wiem o co chodzi. Nadal brzmi jak Dylan, ale to nie może być on, myślę sobie, bo nie fałszuje i za dobrze gra na gitarze. Piosenka nazywała się - proszę się nie śmiać za głośno
- Sultans of Swing. To był mój pierwszy w życiu kontakt z Knopflerem. Odtąd już obaj byli dla mnie najważniejsi.

