17.11.2011, 15:33
Pierre napisał(a):Może Was to nie razi, ale odwracanie się plecami do publiczności w trakcie, gdy ta bije brawo dziękując za koncert to chyba nie jest ani angielskie, ani w dobrym tonie (to dotyczy Marka i jego muzyków, Dylan nawet nie wrócił na scenę, żeby podziękować tym, którzy wytrwali do końca). Ja też zmusiłem się aby doczekać do końca. Myślałem, że Mark wyjdzie raz jeszcze, ale niestety nie wyszedł.
a ja mam kilka pytań
1) czy po koncercie Mark i jego muzycy jak jeden mąż odwrócili się plecami do publiczności?
mam nadzieje że się nie wypięli...?
2) Dylan nie wrócił, fakt, nawet nie zabisował, ale uważam że jego sprawa, i ma do tego prawo, chociaż zarzut się powtarza że mało kontaktowy, ale podobno zawsze taki był
3) Mark nie wrócił na końcu koncertu??
nie rozumiem co w tym dziwnego, i dlaczego ktoś miałby oczekiwac że Mk wejdzie się skłonić po koncercie Dylana..
chociaż jak dla mnie to faktycznie mgłby w ogołe z tej sceny nie schodzić i wcale bym mu nie miała za złe
( gdyby tak było, pewnie odezwałyby się głosy typu: co ten bezczelny Knopfler tak na tej scenie tyle czasu siedział? chyba się ma za wielką gwiazdę

jednym słowem: jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził

