27.10.2011, 02:32
Czy naprawdę do tej pory mieliście nadzieję, że Mark Knopfler znaczy tyle samo (a może nawet, że znaczy więcej?) w muzyce, co Bob Dylan?
Przecież Dylan to symbol. Zna go prawie każdy człowiek w naszym kręgu cywilizacyjnym - zapytajcie Waszych rodziców, dziadków (ale tych, którzy nie interesują się na co dzień muzyką), kim jest Bob Dylan i Mark Knopfler - ciekawe, kogo z nich będą znali?
Oczywiście - ja także wolę Knopflera, ale przecież to nie może zupełnie przykrywać naszego zdrowego rozsądku. Za 500 lat o Knopflerze prawie nikt nie będzie pamiętał, a Dylan nadal pozostanie symbolem.
Robson, specjalnie na potrzeby tego wątku poczytałem trochę recenzji i opinii na różnych formach i serwisach. Wiadomo, że opinie na temat formy (i to obu muzyków!) są różne. Ale jakimś kompletnym absurdem jest twierdzenie, że Bob Dylan występuje z Knopflerem, żeby sprzedać bilety na swoje koncerty.
Trochę trudno dyskutować tutaj, jeśli argumentem drugiej strony jest "Oscary, Pulitzery, szmery bajery...,"
I jeszcze jedno - musimy pogodzić się z tym, że MK jest drugorzędnym artystą; tutaj nie ma się na co zgadzać
. Ale nie wiem też, co nas w tym oburza. Poza drugim istnieje też trzeci, czwarty, piąty i dziesiąty rząd.
Przecież Dylan to symbol. Zna go prawie każdy człowiek w naszym kręgu cywilizacyjnym - zapytajcie Waszych rodziców, dziadków (ale tych, którzy nie interesują się na co dzień muzyką), kim jest Bob Dylan i Mark Knopfler - ciekawe, kogo z nich będą znali?
Oczywiście - ja także wolę Knopflera, ale przecież to nie może zupełnie przykrywać naszego zdrowego rozsądku. Za 500 lat o Knopflerze prawie nikt nie będzie pamiętał, a Dylan nadal pozostanie symbolem.
Robson, specjalnie na potrzeby tego wątku poczytałem trochę recenzji i opinii na różnych formach i serwisach. Wiadomo, że opinie na temat formy (i to obu muzyków!) są różne. Ale jakimś kompletnym absurdem jest twierdzenie, że Bob Dylan występuje z Knopflerem, żeby sprzedać bilety na swoje koncerty.
Trochę trudno dyskutować tutaj, jeśli argumentem drugiej strony jest "Oscary, Pulitzery, szmery bajery...,"

I jeszcze jedno - musimy pogodzić się z tym, że MK jest drugorzędnym artystą; tutaj nie ma się na co zgadzać
. Ale nie wiem też, co nas w tym oburza. Poza drugim istnieje też trzeci, czwarty, piąty i dziesiąty rząd.
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
A new morning has begun..."

