26.10.2011, 13:17
retro13 napisał(a):ach, co tam..! powiem
trochę mi żal Dylana
w końcu to jego trasa...
Podzielam Twoje zdanie retro13. Śledząc relacje i opowieści ze wspólnych występów MK i BD podczas tegorocznej trasy koncertowej drugiego z nich, zaczyna mi zwyczajnie po ludzku być żal Dylana…
Mogę jedynie snuć przypuszczenia na temat tego jakie były kulisy decyzji o wspólnych koncertach. I pewnie już nigdy się tego nie dowiem. Natomiast nie potrafię teraz oprzeć się wrażeniu, że Dylan zaprosił Knopflera do wspólnego grania być może nie tylko z sympatii, ale także, że strachu przed frekwencją na własnych występach. W końcu 99% z nas nie pojechałoby do Berlina na koncert samego Dylana, a teraz nawet w przypadku kiedy połowa z nas wybierze piwo zamiast koncertu BD, to i tak zawsze kilkanaście osób więcej na widowni.
Bez względu na to jaki był zamysł Dylana i czy trasa spełnia jego oczekiwania (chociażby np. pod względem finansowym) musi to być jednak niezwykle przykre doświadczenie dla każdego artysty a już w szczególności tak wielkiego formatu (bez względu na to jaki mamy osobisty stosunek do niego) kiedy w momencie wyjścia na scenę, rozentuzjazmowany po koncercie MK tłum zaczyna powoli opuszczać salę…
Może niepotrzebnie roztrząsam tą kwestię, może tak naprawdę główny bohater opowieści ma to mówiąc brzydko gdzieś, że żeby utrzymać frekwencję podczas swojej części koncertu musi być na niej obecny Knopfler, a może w końcu chce tylko zarobić nie martwiąc się przy tym o to czy śpiewa lepiej czy gorzej i czy ludziom się podoba czy też nie. I chociaż podzielam opinię, że nigdy nie miał szczególnie wspaniałego głosu a na domiar złego jakiś czas temu już zupełnie go stracić to jest mi faceta żal…
"And what have you got at the end of the day?
What have you got to take away?
A bottle of whisky and a new set of lies
Blinds on the window and a pain behind the eyes..."
What have you got to take away?
A bottle of whisky and a new set of lies
Blinds on the window and a pain behind the eyes..."

