15.10.2011, 13:25
Chyba za często się tu udzielam
Nie moje słowa stają sie moimi
Nic nie wspominałem o "Done With Bonaparte"
Ale jeśli zostałem wywołany to i ode mnie trzy grosze.
Sa takie utwory MK które nazywam intymnymi. Zawsze tak było ale nie zawsze tak do tego podchodzilem. Czyli takie które tylko w zaciszu domowego ogniska brzmią najpiękniej. Zarezerwowane dla mnie i jeszcze może najbliższej osoby. "Before Gas&TV" jest jednym z nich. W wersji koncertowej przestają takimi być. To może jeszcze kilka innych perełek: "A Place Where We Used To Live" (wprawdzie to się zmieniło na koncercie w Boothbay Harbour), "Whoop De Doo" (podobnie zagrane na koncercie w Boothbay Harbour w 2006) "Madame Geneva's" "The Scaffolder’s Wife", "Heart Full Of Holes", czy "In The Sky" (w sumie prawie cała płyta "Kill To Get Crimson" ma taki właśnie kameralny intymny klimat)
W miejsce "Before Gas&TV" Mark powinien pomyśleć o "So Far From The Clyde"
Nie moje słowa stają sie moimi
Nic nie wspominałem o "Done With Bonaparte"
Ale jeśli zostałem wywołany to i ode mnie trzy grosze.
Sa takie utwory MK które nazywam intymnymi. Zawsze tak było ale nie zawsze tak do tego podchodzilem. Czyli takie które tylko w zaciszu domowego ogniska brzmią najpiękniej. Zarezerwowane dla mnie i jeszcze może najbliższej osoby. "Before Gas&TV" jest jednym z nich. W wersji koncertowej przestają takimi być. To może jeszcze kilka innych perełek: "A Place Where We Used To Live" (wprawdzie to się zmieniło na koncercie w Boothbay Harbour), "Whoop De Doo" (podobnie zagrane na koncercie w Boothbay Harbour w 2006) "Madame Geneva's" "The Scaffolder’s Wife", "Heart Full Of Holes", czy "In The Sky" (w sumie prawie cała płyta "Kill To Get Crimson" ma taki właśnie kameralny intymny klimat)
W miejsce "Before Gas&TV" Mark powinien pomyśleć o "So Far From The Clyde"
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

