16.07.2010, 00:42
Raczej wybryk, ale ile bym dał, żeby ten wybryk zobaczyć na żywo! Z drugiej strony są pewne plusy tej sytuacji, że Panowie występują osobno na co dzień. Waters wydaje mi się, że bardzo wiernie odtwarza floydowy klimat i gdyby zespół się nie rozpadł, podejrzewam, że dzisiaj jego koncerty byłyby zbliżone do tego co widzimy na koncertach Watersa. Mam jednak dodatkowo "drugą drogę" Floydów, czyli gilmourową. I szkoda by było aby przez fakt powrotu Floydów ta druga droga została przerwana. Ale może się mylę, może połączenie trzech żyjących Floydów dałoby nową, dużo lepszą, jakość.

