15.07.2010, 20:19
Rzzekłbym "przełom"...ale chyba jednak nie rzeknę, bo jak pokazuje doświadczenie, to pewnie tylko kolejny wybryk, nic więcej. Ale może warto spojrzeć na to z tej strony - panowie Waters i Gilmour może już naprawdę nie żywią do siebie wielkiej urazy? Fajnie by było, gdyby Gilmour wsparł Rogera podczas trasy The Wall ... np. w Łodzi
(wiem, marzyciel przeze mnie przemawia).
(wiem, marzyciel przeze mnie przemawia).
"It's the end of a perfect day for all the surfer boys and girls..."

