04.09.2009, 10:59
A jednak nie wyobrażam sobie utworów Knopflera bez głosu Knopflera...
Powiecie, że przyzwyczajenie? Być może...
Ja uwielbiam tez charakterystyczny, jakby zadziorny, zmęczony głos...
Wracając do tematu, wolę wariant taki, jaki był zawsze: Mark Knopfler kompozytor, gitarzysta, wokalista... Choć gdybym miał wybierać (a na szczęście nie muszę), powiedziałbym, że macie sporo racji.
Uważam, że Knopfler nie ma słabych i mocnych stron. Jest genialny i myślę, że jego utwory nie potrzebują Bruce'a Springsteena, choć byłby to ciekawy duet - Mark i Boss...
Moich dwóch jedynych i ukochanych artystów!
Powiecie, że przyzwyczajenie? Być może...
Ja uwielbiam tez charakterystyczny, jakby zadziorny, zmęczony głos...
Wracając do tematu, wolę wariant taki, jaki był zawsze: Mark Knopfler kompozytor, gitarzysta, wokalista... Choć gdybym miał wybierać (a na szczęście nie muszę), powiedziałbym, że macie sporo racji.

Uważam, że Knopfler nie ma słabych i mocnych stron. Jest genialny i myślę, że jego utwory nie potrzebują Bruce'a Springsteena, choć byłby to ciekawy duet - Mark i Boss...

Moich dwóch jedynych i ukochanych artystów!
...now the sun's gone to hell...
...and the moon's riding high...
...and the moon's riding high...

