05.08.2009, 09:45
Za tydzień 60 urodziny Marka. Wróciłem ostatnio do starego wydawnictwa Rock Serwis, które w 1993r. popełniło publikację (przekład) książki "Dire Straits" autorstwa Michaela Oldfield'a. W uzupełnieniu wydawnictwa, w rozdziale autorstwa Jana Skaradzińskiego pt. "Na każdej ulicy", autor cytuje Mistrza Marka:
"Jeśli dożyję do sześćdziesiątki lub nawet sześćdziesięciu pięciu lat, to pewnego dnia powiem do żony - Kochanie wychodzę pograć z chłopakami. I pójdę do pubu za rogiem, wypiję z kumplami szklankę wina albo piwa, a potem sobie pogramy... Chciałbym zestarzeć się w zespole o nazwie Sultans of swing. Nie wiem tylko, co będziemy grać. Prawdopodobnie coś starego. I prawdopodobnie nie będziemy brzmieć jak jakaś dziwna mutacja Weather Report. Na pewno tak będzie."
Czytam te słowa, podziwiając artystyczny dorobek Mistrza, i myślę (za innym mistrzem Markiem) że ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy...
"Jeśli dożyję do sześćdziesiątki lub nawet sześćdziesięciu pięciu lat, to pewnego dnia powiem do żony - Kochanie wychodzę pograć z chłopakami. I pójdę do pubu za rogiem, wypiję z kumplami szklankę wina albo piwa, a potem sobie pogramy... Chciałbym zestarzeć się w zespole o nazwie Sultans of swing. Nie wiem tylko, co będziemy grać. Prawdopodobnie coś starego. I prawdopodobnie nie będziemy brzmieć jak jakaś dziwna mutacja Weather Report. Na pewno tak będzie."
Czytam te słowa, podziwiając artystyczny dorobek Mistrza, i myślę (za innym mistrzem Markiem) że ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy...
always look on the bright side of life

