16.05.2008, 14:58
W takiej sytuacji muszę stanšć w obronie takich płyt jak "Missing..." czy "Neck And Neck"
Dla mnie sš kolejnym rozdziałem w twórczoci MK i nierozerwalnš sentymentalnš podróżš jakš funduje nam Mark Knopfler. Na tych płytach dopiero wyranie słychać jego wczeniejsze fascynacje i to czego słuchał będšc małym chłopcem. Może nawet płyta z Chetem Atkinsem jest ważniejsza. W końcu spełniło się jego wielkie marzenie. Nagrał album ze swoim mistrzem. Po wielkich spektakularnych przedsięwzieciach Mark wykonał kolejny skok w bok i uciekł od olepiajšcych reflektorów sławy i sukcesów. Znów mógł tworzyć muzykę która nie będzie od niego wymagala wielkich koncertów i szumu medialnego. Powrócił do swoich korzeni. Stawiam te płyty obok siebie i jeszcze dorzucam "All The Roadrunning"
Dla mnie sš kolejnym rozdziałem w twórczoci MK i nierozerwalnš sentymentalnš podróżš jakš funduje nam Mark Knopfler. Na tych płytach dopiero wyranie słychać jego wczeniejsze fascynacje i to czego słuchał będšc małym chłopcem. Może nawet płyta z Chetem Atkinsem jest ważniejsza. W końcu spełniło się jego wielkie marzenie. Nagrał album ze swoim mistrzem. Po wielkich spektakularnych przedsięwzieciach Mark wykonał kolejny skok w bok i uciekł od olepiajšcych reflektorów sławy i sukcesów. Znów mógł tworzyć muzykę która nie będzie od niego wymagala wielkich koncertów i szumu medialnego. Powrócił do swoich korzeni. Stawiam te płyty obok siebie i jeszcze dorzucam "All The Roadrunning"
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

