26.03.2008, 00:33
Rozszerzajšc nieceo ten temat: Jakie wrażenia towarzyszyły Wam idšc na kolejny (drugi, trzeci...) koncert Marka. Nie wiem czy podobnie było i u Was:pierwszy koncert, na który udało mi się dostać - to nieodparta wiadomoć, że spełnia się jakiej moje marzenie. Co, czego nigdy się nie spodziewałem, co wydawało mi się nierealne.
Następne występy Marka - to jakby spotkanie z dawno niewidzianym kumplem, przebywajšcym akurat w pobliżu. I nawet niektóre powtarzajšce się "stałe fragmenty gry": zapowiedzi, bisy itp. zupełnie mi nie przeszkadzajš. Na każdy koncert - cieszę się ogromnie - szczególnie te, po "których ma się berierkę odbitš na klacie" (Podoba mi się to okrelenie, Grzegorz!
czyt. można stać tuż przed scenš. I nigdy po końcowym zapaleniu wiateł nie przyszło mi do głowy, że mógłbym odpucić sobie następne "spotkanie" z Markiem.
Następne występy Marka - to jakby spotkanie z dawno niewidzianym kumplem, przebywajšcym akurat w pobliżu. I nawet niektóre powtarzajšce się "stałe fragmenty gry": zapowiedzi, bisy itp. zupełnie mi nie przeszkadzajš. Na każdy koncert - cieszę się ogromnie - szczególnie te, po "których ma się berierkę odbitš na klacie" (Podoba mi się to okrelenie, Grzegorz!
czyt. można stać tuż przed scenš. I nigdy po końcowym zapaleniu wiateł nie przyszło mi do głowy, że mógłbym odpucić sobie następne "spotkanie" z Markiem.

