27.09.2007, 19:06
Podejdę do tematu nieco inaczej i w skali pięciogwiazdkowej spróbuje ocenić każdy utwór.
True Love Will Never Fade ****
The Scaffolders Wife *****
The Fizzy And The Still ****
Heart Full Of Holes ****
We Can Get Wild *****
Secondary Waltz ***
Punish The Monkey *****
Let It All Go *****
Behind With The Rent *****
The Fish And The Bird *****
Madame Genevas *****
In The Sky *****
Od pierwszego przesłuchania nie opuszcza mnie wrażenie że sposób w jaki ta płyta jest ułożona tzn. kolejnoć utworów jest bardzo przemylany i nie można jej zarzucić że jest monotonna.
Poczštek który znamy na pamięć spokojny i bardzo dobrze wprowadzajacy w klimat albumu. A włanie klimat rzšdzi na tym albumie. Mark- klimaciarz. Mark mistrz ballady pielęgnujšcy każdš nutę od poczštku do końca.
The Scaffolder's Wife. Czy Kto z nas w ogóle spodziewał się takiego Marka Knopflera? Ja nie. Flet zapożyczony jakby od Steve'a Hacketta czy zespołu Camel wprowadza nas zupełnie w inny Markowy wiat. Bardzo odległy i jakby baniowy. I ta gitara. Ano włanie, zdaje się że jest jej mało wszystkim niezadowolonym z nowego albumu MK. Ale ona jest i dla mnie nie jest jej mało. Subtelnoć i delikatnoć to wyraziste cechy MK A.D. 2007 jako gitarzysty.
Tak to prawda Mark w swoim sposobie grania znów postawił na minimalizm i wręcz gra ascetycznie. Mógłby więcej ale jednak pozwala innym instrumentom opowiadać historie. Mylę że to bardzo celowe i zamierzone. Flet, akordeon, skrzypce ze swoim rodowodem chyba szybciej przywołajš czasy które Mark chce abymy razem z nim sobie przypomnieli. A gitara? Bardzo często pod Hanka Marvina. Tak jest m.in. w The Fizzy And The Still z zaczepnš melodiš. A włanie cudownych melodii na tym albumie nie brakuje. I głos Marka Knopflera tak jak wczeniej wspominałem lepszy i bardziej czysty, mocny niż kiedykolwiek. Fantastycznie piewa włanie w The Fizzy And The Still zresztš nie tylko w tym nagraniu. Chyba już czas abymy docenili Marka jako naprawdę dobrego wokalistę. Pamiętam kiedy po raz pierwszy uslyszałem Heart Full Of Holes pomylałem szykuje się The Ragpicker's Dream part two. Pięknie. Nie mam nic przeciwko. I nawet jeli mógłbym te dwie kompozycje włożyć do jedej szuflady to jednak Heart Full Of Holes jest inne, rozwija się inaczej. A już to co się dzieje w 2 min. i 21 sek. po słowach start playing their polkas to me... przechodzi moje najmielsze oczekiwania. Co za aranżacja. Co za pomysł. I raz jeszcze ten moment wraca pod koniec. Mark delikatnie nuci i dopowiada historie. Chyba jednak powinienem dać 5 gwiazdek. To się zmieni. Pierwszy walczyk. A właciwie polka. Drugim będzie Secondary Waltz. Rozdzielone przepięknym We Can Get Wild. I znów Marvinowska gitara. I znów melodia zostajšca na dłużej. I znów Mark jakiego bardzo lubię. Najbardziej? Trudno powiedzieć takich Marków na tej płycie jest znacznie więcej. A więc po kolejnym walczyku Secondary Waltz otrzymujemy przebojowe Punish The Monkey które otwierajš i powinny kończyć bongosy. Kapitalny kawałek i na pewno wyróżniajacy się na całej płycie swym rockowym pazurem. Markowym pazurem. I w tym miejscu jak dla mnie kończy się pierwsza strona płyty Kill To Get Crimson a zaczyna absolutnie magiczny Mark.
Mšdre i głębokie w swojej wymowie Let It All Go nie schodzšce z moich ust od kilku tygodni So go, forget it, let it all go let it all go Go, forget it, let it all go Go, forget it, let it all go let it all go Go, forget it, let it all go Let it all go... A potem cudowne Behind With The Rent. I znów Mark jakiego lubię najbardziej. Sposób w jaki piewa i gra na gitarze. Klasyczny Mark. I jeszcze te tršbki. Mistrzostwo wiata. Do końca płyty bajka. Przejmujšcy folkowy wiat Marka Knopflera.
Obok siebie (i bardzo dobrze) dwie folkowe perły i jednoczenie moje wielke faworyty tego albumu. The Fish And The Bird i Madame Geneva's. Cały czas nie wiem który uwielbiam bardziej. Wzrusza mnie prostota tych opowieci. Mocny donony głos Marka w The Fish And The Bird i jeszcze co czego nie potrafię nazwać...Urocza przejmujaca melodia Madame Geneva'a smutna i odrealniona odrobinkę. Czeka nas wielki finał. Ponad 7 min. In The Sky rozmarzone i jasne. Saksofon i akustyczna gitara- oto dialog rozbudowanej cody. Youre a light in the dark, a beacon of hope... Nic więcej nie trzeba.
True Love Will Never Fade ****
The Scaffolders Wife *****
The Fizzy And The Still ****
Heart Full Of Holes ****
We Can Get Wild *****
Secondary Waltz ***
Punish The Monkey *****
Let It All Go *****
Behind With The Rent *****
The Fish And The Bird *****
Madame Genevas *****
In The Sky *****
Od pierwszego przesłuchania nie opuszcza mnie wrażenie że sposób w jaki ta płyta jest ułożona tzn. kolejnoć utworów jest bardzo przemylany i nie można jej zarzucić że jest monotonna.
Poczštek który znamy na pamięć spokojny i bardzo dobrze wprowadzajacy w klimat albumu. A włanie klimat rzšdzi na tym albumie. Mark- klimaciarz. Mark mistrz ballady pielęgnujšcy każdš nutę od poczštku do końca.
The Scaffolder's Wife. Czy Kto z nas w ogóle spodziewał się takiego Marka Knopflera? Ja nie. Flet zapożyczony jakby od Steve'a Hacketta czy zespołu Camel wprowadza nas zupełnie w inny Markowy wiat. Bardzo odległy i jakby baniowy. I ta gitara. Ano włanie, zdaje się że jest jej mało wszystkim niezadowolonym z nowego albumu MK. Ale ona jest i dla mnie nie jest jej mało. Subtelnoć i delikatnoć to wyraziste cechy MK A.D. 2007 jako gitarzysty.
Tak to prawda Mark w swoim sposobie grania znów postawił na minimalizm i wręcz gra ascetycznie. Mógłby więcej ale jednak pozwala innym instrumentom opowiadać historie. Mylę że to bardzo celowe i zamierzone. Flet, akordeon, skrzypce ze swoim rodowodem chyba szybciej przywołajš czasy które Mark chce abymy razem z nim sobie przypomnieli. A gitara? Bardzo często pod Hanka Marvina. Tak jest m.in. w The Fizzy And The Still z zaczepnš melodiš. A włanie cudownych melodii na tym albumie nie brakuje. I głos Marka Knopflera tak jak wczeniej wspominałem lepszy i bardziej czysty, mocny niż kiedykolwiek. Fantastycznie piewa włanie w The Fizzy And The Still zresztš nie tylko w tym nagraniu. Chyba już czas abymy docenili Marka jako naprawdę dobrego wokalistę. Pamiętam kiedy po raz pierwszy uslyszałem Heart Full Of Holes pomylałem szykuje się The Ragpicker's Dream part two. Pięknie. Nie mam nic przeciwko. I nawet jeli mógłbym te dwie kompozycje włożyć do jedej szuflady to jednak Heart Full Of Holes jest inne, rozwija się inaczej. A już to co się dzieje w 2 min. i 21 sek. po słowach start playing their polkas to me... przechodzi moje najmielsze oczekiwania. Co za aranżacja. Co za pomysł. I raz jeszcze ten moment wraca pod koniec. Mark delikatnie nuci i dopowiada historie. Chyba jednak powinienem dać 5 gwiazdek. To się zmieni. Pierwszy walczyk. A właciwie polka. Drugim będzie Secondary Waltz. Rozdzielone przepięknym We Can Get Wild. I znów Marvinowska gitara. I znów melodia zostajšca na dłużej. I znów Mark jakiego bardzo lubię. Najbardziej? Trudno powiedzieć takich Marków na tej płycie jest znacznie więcej. A więc po kolejnym walczyku Secondary Waltz otrzymujemy przebojowe Punish The Monkey które otwierajš i powinny kończyć bongosy. Kapitalny kawałek i na pewno wyróżniajacy się na całej płycie swym rockowym pazurem. Markowym pazurem. I w tym miejscu jak dla mnie kończy się pierwsza strona płyty Kill To Get Crimson a zaczyna absolutnie magiczny Mark.
Mšdre i głębokie w swojej wymowie Let It All Go nie schodzšce z moich ust od kilku tygodni So go, forget it, let it all go let it all go Go, forget it, let it all go Go, forget it, let it all go let it all go Go, forget it, let it all go Let it all go... A potem cudowne Behind With The Rent. I znów Mark jakiego lubię najbardziej. Sposób w jaki piewa i gra na gitarze. Klasyczny Mark. I jeszcze te tršbki. Mistrzostwo wiata. Do końca płyty bajka. Przejmujšcy folkowy wiat Marka Knopflera.
Obok siebie (i bardzo dobrze) dwie folkowe perły i jednoczenie moje wielke faworyty tego albumu. The Fish And The Bird i Madame Geneva's. Cały czas nie wiem który uwielbiam bardziej. Wzrusza mnie prostota tych opowieci. Mocny donony głos Marka w The Fish And The Bird i jeszcze co czego nie potrafię nazwać...Urocza przejmujaca melodia Madame Geneva'a smutna i odrealniona odrobinkę. Czeka nas wielki finał. Ponad 7 min. In The Sky rozmarzone i jasne. Saksofon i akustyczna gitara- oto dialog rozbudowanej cody. Youre a light in the dark, a beacon of hope... Nic więcej nie trzeba.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

