23.05.2005, 18:42
Chyba komuś coś sie ostro pogieło, ztym półplaybackiem :angry: . Cały koncert był w 100% live
. A poczatek SAN?-otóż Guy Fletcher "zapuszcza" jakieś klawisze i to cała tajemnica...
. A poczatek SAN?-otóż Guy Fletcher "zapuszcza" jakieś klawisze i to cała tajemnica...
A long time ago came a man on a track...

